Na Interii.pl ukazał się ciekawy ranking opisujący 10 najciekawszych albumów-duetów. Wśród nich duet Montserrat Caballé i Freddie Mercury.

Kiedy wokalista Queen zobaczył katalońską śpiewaczkę występującą w operze “Un ballo in maschera” Giuseppe Verdiego, od razu zapragnął nagrać duet z artystką. Był rok 1983, a do artystycznego spotkania doszło dopiero 4 lata później. W barcelońskim hotelu Ritz Freddie i Montserrat podśpiewywali przez kilka godzin, a w efekcie, zamiast planowanego utworu, powstała cała płyta zatytułowana “Barcelona”.

Co ciekawe, sposób nagrania albumu zaskoczył Montserrat Caballé. Artystka myślała, że w studiu jedynie zarejestruje przygotowane już piosenki. Freddie Mercury pracował jednak inaczej i zmusił śpiewaczkę do improwizacji. Już po wyczerpującej sesji nagraniowej Montserrat Caballé uznała jednak “Barcelonę” za jeden za swoich największych sukcesów zawodowych. I na pewno ten najbardziej unikatowy, bo konsekwentnie odrzucała propozycje nagrania kolejnej płyty w duecie z innymi artystami, twierdząc że więź łącząca ją z wokalistą Queen była wyjątkowa. “Barcelona” to także ostatni album Freddiego Mercury’ego nagrany poza zespołem.

A jak krytycy obeszli się z “Barceloną”? Byli zaskoczeni połączeniem operowych głosów artystów i popowych ciągotek Freddiego. “To na pewno najdziwniejsza płyta tego roku” – pisał w 1988 roku jeden z recenzentów.

Źródło: Interia.pl