Codziennie od poniedziałku do czwartku, rano ok. godziny 7:35 możemy posłuchać w Trójce opowieści o najlepszych utworach grupy Queen. Opowiadają Brian May, Roger Taylor i Freddie Mercury. Całość czyta Piotr Metz.

Dzisiaj o „Somebody To Love”, „Crazy Little Thing Called Love”, „Save Me” oraz „Now I’m Here”.

„Somebody To Love”

Zainspirowana muzyką gospel kompozycja to popis wokalny zespołu. Mimo że odnosimy wrażenie, że śpiewa cały chór, tak naprawdę śpiewają tylko Brian, Freddie i Roger.

Brian May: Lubiliśmy Beach Boysów, ale chyba nie byli dla nas wzorem. Pochodzili z innego kosmosu i muszę przyznać, że miałem z nimi problem, bo postrzegałem ich w młodości trochę jako wrogów. Chyba dopiero przy „Good Vibrations” pomyślałem „niezłe, ale ja zrobiłbym to lepiej”. Chyba dopiero przy „Darlin’ mnie olśniło. Boże, oni są mistrzami, mają wielki instynkt i wielkie umiejętności. Mimo wszystko ważniejsi dla nas byli Beatlesi. To była nasza Biblia jeśli chodzi o użycie studia, malowanie obrazów dźwięki i instynktowne śpiewanie na głosy.

„Crazy Little Thing Called Love”

W napisanej przez Freddiego podczas wylegiwania się w wannie piosence Brian May wyjątkowo gra na gitarze Fender Telecaster, a nie na domowej roboty Red Special, której używał w 95% przypadków. Utwór był pierwszym singlem z albumu „The Game” i pierwszym amerykańskim numerem 1 Queen.

Brian May: – W pewnym momencie Ameryka była na maksa nasza. „We Will Rock You” i „We Are the Champions” były większymi hitami tam niż w Anglii. „Another One Bites the Dust” pobiło w Ameryce wszelkie rekordy. Był taki moment, że byliśmy nie tylko największym zespołem w Ameryce, ale prawdopodobnie na świecie.

„Save Me”

Napisana przez Briana Maya piosenka „Save Me” zapowiadała album „The Game” wydany 6 miesięcy później.

„Now I’m Here”

Piosenkę na album „Sheer Heart Attack” Brian May napisał będąc w szpitalu. Oto jego karta choroby: – Byłem bardzo chory. Na naszej pierwszej amerykańskiej trasie złapalem żółaczkę, ale nie to było prawdziwym problemem. Dieta, którą mi zaaplikowano obudziłą wszystkie świńśtwa w moim układzie pokarmowym, które podobno siedziały tam od dzieciństwa. I nagle podczas w gabinecie padłem jak martwy na podłogę. Okazało się, że mój organizm nie wchłaniał pokarmu od miesięcy i to w ogóle cud, że żyję.

Źródło: polskieradio.pl