Reinhold Mack, jego syn Freddie, oraz Freddie Mercury
Reinhold Mack, jego syn Freddie, oraz Freddie Mercury

„Mój ojciec chrzestny daje mi wewnętrzną siłę”

Dla frontmana Liquid Meat – Freddiego Macka – bliski kontakt z jego światowej sławy ojcem chrzestnym, frontmanem Queen Freddiem Mercurym, był czymś wyjątkowym.

Prawie 32-letni Freddie Mack głaszcze konia na biegunach z ciemnobrązowego futra. Kiedy gładzi palcami białą grzywę starej już zabawki, oczy pewnego siebie i dumnego hardrockowca same zaszkliły się łzami. To bardzo cenna pamiątka, którą podarował mu jego ojciec chrzestny, gdy był młodym chłopakiem. Jego ojcem chrzestnym, który niestety już nie znajduje się wśród nas, był bardzo charyzmatyczny człowiek, uważany za najbardziej ekstrawagancką i wielopłaszczyznową postać w historii rocka: Freddie Mercury – legendarny wokalista i frontman cechującego się ogromną różnorodnością stylistyczną słynnego rockowego zespołu Queen.

Nieczęsto zdarza się mieć za ojca chrzestnego tak znaną osobowość. Freddie Mack, odziany w czarną koszulkę Motörhead, zaciąga się papierosem, odgarnia swoje długie do ramion, brązowe włosy z twarzy, zanim zacznie otwierać swoją duszę przed „Osterhofener Anzeiger”, opowiadając o Freddiem Mercurym i jego życiu jako chrześniak tego imponującego muzyka.

Freddie Mercury z rodziną Macków:

„Jest ogromną częścią mojego życia i na zawsze zachowam wspomnienia o nim”. Ojciec chrzestny troszczył się o niego w bardzo osobisty i intensywny sposób, niezależnie w jakiej części świata aktualnie był wraz z Queen, Freddie Mercury dzwonił i dopytywał się o swojego bratanka. Dzięki profesji swojego ojca Reinholda Macka (znanego światu po prostu jako Mack) ta bliska rodzinna relacja z ojcem chrzestnym była możliwa. Jego ojciec jest producentem muzycznym, który miksował i nagrywał w legendarnym Musicland Studios w Monachium, dla największych marek w historii popu i rocka. W studio Macka nagrywały takie grupy jak The Rolling Stones, Led Zeppelin, Black Sabbath, Deep Purple czy też sławne niemieckie kapele jak BAP i Udo Jürgens, by wymienić tylko kilka. Ojciec i matka Freddiego Macka, Ingrid, mieli bardzo wyjątkowe i bliskie relacje z Queen, zwłaszcza z Freddiem Mercurym.

Między 1981 a 1982 r. nagrywanie albumu Hot Space zdawało się trwać wiecznie, a w perspektywie nie było widać końca prac

Freddie Mack powiedział, że jego mama stwierdziła, że łatwiej przejść ciążę i urodzić dziecko, niż dokończyć nagrywanie tego albumu Queen. Freddie Mercury, Brian May, Roger Taylor i John Deacon obiecali, że jeśli rzeczywiście dziecko urodzi się przed ukończeniem krążka, to zostaną jego ojcami chrzestnymi. Tak też się stało.

Właściwie, to za kulisami jednego z koncertów Queen jego rodzice formalnie poprosili Freddiego Mercury’ego i Johna Deacona, czy nie chcieliby zostać ojcami chrzestnymi ich dziecka. „To będzie zaszczyt” odparł Freddie Mercury. Dlatego też dziecko nazwano John-Frederick. Został „Małym Freddiem”, a jego chrzestny „Dużym Freddiem”. „Wielki Udawacz” Mercury pojawił się osobiście na chrzcie. „Kiedy wokalista Queen dowiedział się o moich narodzinach, wezwał swojego asystenta Petera Freestone’a. Miał kupić kwiaty i przynieść je mojej matce do szpitala. Kiedy Peter zapytał jakie kwiaty ma kupić, mój chrzestny powiedział: <<Pieprzyć to, kup wszystkie>>. Freestone kupił wszystkie kwiaty znajdujące się w kwiaciarni i zapełnił nimi cały pokój szpitalny mojej mamy” – mówi Mack. Dla niego interakcja ze swoim ojcem chrzestnym była całkowicie naturalna, „Freddie Mercury był częścią mojej rodziny i traktował mnie, jakbym był jego synem”, twierdzi z dumą Mack. Tak często jak było to możliwe, Mercury odwiedzał dom Macków albo oni odwiedzali jego.

Freddie Mack pamięta moment, gdy zorientował się kim był jego chrzestny oraz jego zespół. Jako bardzo młody chłopiec zobaczył ich twarze w telewizji. „Byłem bardzo zszokowany, gdy pierwszy raz stanął przede mną”, śmieje się Mack. Pamięta, że koń na biegunach był bardzo szczególnym prezentem od Freddiego, „ponieważ kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, z jego sierścią i grzywą, to zdawał się być jak żywy, więc strasznie się go bałem”. Jednak jego chrzestny po wręczeniu mu podarunku, spędził z nim i z koniem na biegunach mnóstwo czasu, „bo chciał się upewnić, że się go nie boję, więc pokazał mi, iż to zabawka i powiedział, że nie pójdzie dopóki się znowu nie uśmiechnę i nie będę radosny”.

Kolejną szczególną okazją, którą Mack wspomina z czułością, był czas, gdy odwiedził „Dużego Freddiego” w Anglii razem z mamą Ingrid, a „Duży Freddie” powiedział „idź z Małym Freddiem do Harrodsa (znany na całym świecie ekskluzywny dom towarowy w Londynie) i pozwól mu kupić tyle ile zechce”. Jako małe dziecko poczuł się jak w raju.

„Dość dobrze pamiętam ostatni raz, kiedy odwiedził nasz dom przed śmiercią. Bawiłem się w ogrodzie i kiedy wyszedł moi rodzice byli z jakiegoś powodu bardzo smutni”. Mack kontynuuje „mój chrzestny zadedykował mi utwór Made in Heaven. Za każdym razem, gdy go słyszę ogarniają mnie emocje”. Freddiego Macka można by słuchać godzinami, gdy opowiada o swoim ojcu chrzestnym.

Jego własna podróż do zostania muzykiem

„Nigdy nie marzyłem o zostaniu muzykiem”, powiedział Freddie Mack. Kiedy miał 9 lat, rodzice przeprowadzili się do Los Angeles, gdzie uczęszczał do Waldorf School, gdzie „mogłem spróbować wielu różnorodnych artystycznych opcji”. Jednak iskra zapalna pojawiła się w wieku 15 lat, kiedy Mack odkrył i przesłuchał po raz pierwszy tzw. Black Album Metalliki. „To zmieniło moje życie”, rzekł Mack. Ponieważ nie odważył się sięgnąć po gitarę, kupił sobie gitarę basową. Lata później, gdy miał 18 lat, ukończył szkołę średnią i pracował jako doradca na letnim obozie dla dzieci, wtedy też zaczął pracować w sensie muzycznym. Razem ze swoim polskim kolegą Jackiem zaczął „na serio” uczyć się gry na basie. Narodził się sen „o staniu się muzykiem”. „Przy 40 stopniach w cieniu, spędziłem niezliczone godziny w nieizolowanym garażu ćwicząc”, wspomina Mack.

Freddie Mack obecnie
Freddie Mack obecnie

W wieku 21 lat, zaczął się uczyć gry na gitarze, ponieważ chciał komponować i nagrywać własną muzykę. Wtedy założył swój zespół. „Widze siebie jako wykonawcę, nie muzyka”, mówi o sobie Mack. Prezencja na scenie jest dla niego najważniejsza.

W L.A. jego zespół, Liquid Meat, grał wszędzie, od najbrudniejszych barów, po najwspanialsze sceny. Od dwóch lat prezentują się w Niemczech. Rodzice go wspierają, „Mój ojciec jest przed każdym koncertem bardziej zdenerwowany ode mnie”, śmieje się Freddie. W swoim pierwszym w pełni niemieckim składzie z Manu Holmerem na perkusji i basistą Maxem Horchem, power trio chce wdepnąć gaz do dechy i dać z siebie absolutnie wszystko. „Moja muzyka stała się lepsza, dzięki nowym członkom zespołu”, twierdzi Freddie. Ogromna liczba koncertów jest tego dowodem.

Autor: Josef Regensperger
Tłumaczenie: mike
Źródło: idowa.deOsterhofener Anzeiger

ornament