W nowym dokumencie zaprezentowane nieznane nagranie Freddiego z czasów studiów
W nowym dokumencie zaprezentowano niepublikowane nagranie wideo, na którym widzimy Freddiego na uczelni Isleworth Polytechnic w 1964 r.

ALFIE BOE: Widziałem stare nagrania z Freddiem, gdy przebywał w Isleworth

BRIAN MAY: Tak, tak…

A: …i to był zupełnie inny człowiek. Był gdzieś z tyłu. Zawsze na uboczu ujęcia. Zawsze gdzieś w tłumie.

B: Może rozwiązaniem zagadki jest to, że kiedy spotkaliśmy Freddiego, to uaktywnił się jakiś katalizator, bo wiem, że Freddie czerpał od nas inspirację. Przychodził obejrzeć nasz występ i potem bardzo się ekscytował i może widział w nas to, czym sam chciał się stać. Freddie powiedział: „Ah” – wiesz – „będę dla was śpiewał”, a my na to „Doprawdy? Potrafisz śpiewać, tak?”, bo przecież nie mieliśmy o tym pojęcia. Widzieliśmy tylko jak gdzieś się pałęta z mnóstwem pomysłów. Wiedzieliśmy, że jest dynamicznym typem kolesia, ale nie wiedzieliśmy czy potrafi śpiewać, ale Freddie był także w pewien sposób wrzaskliwy. Koncentrował się bardzo na pozach i bieganiu wkoło, niemal zdzierał swoje płuca i…

A: Jak to odbierano?…

B: Err… szło całkiem dobrze. Jednak największy wpływ na Freddiego miał sam Freddie, co objawiło się, gdy zaczął nagrywać, ponieważ naturalnie mógł usłyszeć swój głos dochodzący z głośników, a to już coś zupełnie innego. To kompletnie inne doznanie od grania na żywo i jak tylko Freddie się usłyszał, był wyraźnie niezadowolony – i wciąż poszukiwał, wciąż chciał się doskonalić.

***

fot. brianmay.com
fot. brianmay.com

A: W zespole Freddie odnalazł utalentowanych, kreatywnych współpracowników, którzy pomogli mu rozwijać jego nieszlifowane zdolności kompozytorskie…

B: Freddie miał ten świetny pomysł, „Stone Cold Crazy”, który dotyczył… Nie mam zielonego pojęcia o co w nim chodzi (śmiech)… jeden z szalonych pomysłów Freddiego. Nie była to jednak szalona piosenka, brzmiała mniej więcej tak… <gra na gitarze>… coś w tym stylu. Zatem, kiedy się spotkaliśmy, powiedziałem „Freddie, nie byłoby fajniej zagrać tego w bardziej szalony sposób, bardziej w twoim stylu?” <gra riff „Stone Cold Crazy” w wersji, którą znamy> Spodobało mu się, więc utwór zaczął brzmieć (zaczyna nucić) „che ka, che ka, che ka… Sleeping very soundly on the Saturday morn, I”, i to było coś, co bardzo szybko zaczęło nam odpowiadać.

A: Kiedy Freddie znalazł już ujście dla swojego głosu i swojej muzyki, pojawiła się ostatnia radosna cecha jego charakteru – showman – wsparta jego determinacją, by pociągnąć wszystkich za sobą.

B: Freddiemu chodziło o robienie show, łączeniu się z publicznością, a jest to koncept, który w zasadzie ignorowaliśmy, bo w tamtych czasach nie tak się podchodziło do tych spraw. Większość kolegów po fachu zazwyczaj stało na scenie wczuwając się razem w muzykę, którą grali, niemal całkowicie ignorując widownię. Zatem ten pomysł… Freddie przychodzi i zaczyna „Nie, nie. To nie tak powinno wyglądać. Chodzi o zapewnienie tym ludziom rozrywki – kostiumy, światła, dźwięk – wszystko”.

A: Wszystkie elementy tej samo-wyuczonej, pełnej pasji i szeroko sięgającej kreatywności spotkały się w 1975 r., kiedy Freddie złamał wszystkie zasady z „Bohemian Rhapsody”. Dla mnie ta mieszanka ballady, mock opery i rocka tworzy jedną z najlepszych piosenek, jakie kiedykolwiek powstały.

B: „Rhapsody” (śmiech) to głównie produkt rozgorączkowanego mózgu Freddiego, oczywiście, udzielaliśmy się ogromnie, jednak on miał już w głowie niesamowity plan tego, jak to powinno brzmieć – i wszedł do studia z rozpisaną większością harmonii i wypróbowywaliśmy je przy fortepianie, głównie Freddie. Nad wszystkim pracował przy fortepianie, bo jeśli akordy brzmiały na nim dobrze, to będą też w porządku dla piosenkarza.

A: To była muzyczna sensacja, która przetrwała 40 lat. Ten urywek „Świata według Wayne’a” ukazuje doskonale, jak utwór stał się częścią kulturowego DNA

Źródło: ITV Perspectives – Freddie Mercury Saved My Life with Alfie Boe

Tłumaczenie: mike (w oparciu o transkrypcję autorstwa Jen Tunney, brianmay.com)

ornament