Roger-Taylor-fun-on-earthJaki jest ostatni krążek Rogera Taylora – Fun On Earth? Dobry i tyle. Szału nie ma. Album został zdominowany przez rockowe, nostalgiczne ballady, choć nie brakuje tu kilku żwawszych momentów. Materiał, który ukazał się na albumie, powstał w latach 2006 – 2013. Nagrania ruszyły natomiast w 2008 roku, po ukazaniu się ostatniego krążka Queen zatytułowanego The Cosmos Rocks, nagranego wraz z Paulem Rodgersem. Nazwa albumu Fun On Earth nawiązuje do pierwszej solowej płyty Rogera Taylora –  Fun In Space z 1981 roku.

Zaczynamy ostro od utworu One Night Stand, od piosenki jeszcze z czasów albumu Electric Fire. Drapieżna gitara, do tego agresywna perkusja… to coś typowego dla złego chłopca, jakim był Roger. Zaś Fight Club to spokojny, melodyjny utwór z nieco rozmarzoną aranżacją i świetnym saksofonem Steve’a Hamiltona. W Be With You Taylor w bardzo prosty i przyjemny sposób czaruje słuchacza romantyczną nutą. Quality Street powolutku się rozwija, by ze spokojnej ballady przeistoczyć się w rockowy kawałek, gdzie chrypliwy głos Rogera brzmi najlepiej. Kolejna piosenka, czyli I Don’t Care trochę romansuje ze swingiem. W tym utworze na pierwszy plan sytuuje się perkusja oraz kontrabas. Piosenka intryguje i figlarnie bawi się rytmem. Sunny Day to jedna z lepszych kompozycji na płycie. Singiel jest nostalgiczny, trochę bluesowy i ,,ciepły’’. Brudny dźwięk gitary podczas solówki w środku utworu nadaje trochę zadziorności tej piosence. Niestety teledysk do Sunny Day wygląda mało profesjonalnie i nieciekawie. Grafikę stworzył syn Rogera, Feliks i nie wiadomo tak naprawdę, o co chodzi z tymi fruwającymi, kolorowymi elementami.Roger Taylor, 2013

Be My Gal jest trochę nudnawy, mdły i w dodatku są tutaj fragmenty z piosenki Surf’s Up… School’s Out! z The Cosmos Rocks. Pomimo tego, że solówka gitarowa jest dosyć wyszukana, ten element nie ratuje piosenki. Płyta mogłaby się obyć bez tej kompozycji. Całe szczęście po przeciętnej piosence zostajemy obudzeni przez utwór I Am A Drummer. Jest ostro, energicznie i szybko. Jak w świecie rock and rolla, jak za dawnych, młodzieńczych czasów Rogera. Czyżby muzyk przypomniał dobie dawne lata, gdy żył według zasady Sex, Drugs and Rock’n’roll? Kolejny utwór Small słyszeliśmy już na albumie The Cosmos Rocks i wersja na Fun On Earth zasadniczo się niczym nie różni. Piosenka jest melancholiczną balladą, ładną i tyle. Następnie mamy Say It’s Not True, która również ujrzała światło dzienne na ostatnim albumie Queen. Jest to na tyle przepiękna kompozycja, że każda wersja jest dobra. Nowa aranżacja tej piosenki, dzięki wyrafinowanej gitarze Jeffa Becka, nabrała pewnego ,,smaczku’’. Roger skomponował ten utwór dla Nelsona Mandeli. Wspaniała piosenka ściska serce i powoduje, że znacznie pogłaśniam fonię. W The Unblinking Eye Taylor dzieli się z nami swoimi przemyśleniami na temat naszej społeczności i czasów w których żyjemy. Piosenka jest dosyć popowa, ale brzmi dobrze i chwyta za serce.Roger Taylor and Sarina Potgieter (2)

Utwór Up to kunsztowna zabawa rocka z syntezatorem i to ponoć tym samym, który przyczynił się do powstania hitu Radio Gaga. Jest  tanecznie i z pazurem. Szkoda, że mało na tym albumie właśnie takich żywiołowych piosenek namawiających, by zawsze zmierzać do góry i nigdy nie patrzeć w dół. Optymizmem napawa również kolejny utwór Smile. Sama nazwa nasuwa skojarzenie z pierwszym zespołem Rogera Taylora i Brian Maya, który właśnie nosił nazwę Smile. Początkowe chórki w tym utworze przywołują wspomnienie wspaniałego chóru, który tworzyli członkowie Queen w swoich kompozycjach. Smile to optymistyczna, nastrojowa piosenka z ładną melodią. Roger Taylor żegna nas uśmiechem.

Po przesłuchaniu tej płyty mam wrażenie, że Roger Taylor nagrał album jakby tylko dla siebie, z tego powodu, że kocha muzykę i sprawia mu to dużo przyjemności. Jakby nie chciał nikogo zadziwić, nikomu nic udowodnić. Płyta jest po prostu dobra. Jest nostalgiczna, wypełniona ładnymi  melodiami i zdecydowanie bardziej dojrzała niż jej poprzedniczki. To co pozostaje niezmienne to świetne partie perkusji i fajna chrypa Taylora. Nie ma tutaj wybitnych kompozycji, to trzeba przyznać, ale album zasługuje na ocenę dobrą. I za każdym razem, gdy przesłuchuję Fun On Earth, odnajduję coś nowego dla siebie.

 

Aleksandra Degórska

http://allyouneedismusic.blog.pl/

ornament