Brian w swoim domu w Surrey (fot. Jake Walters/The Observer)
Brian w swoim domu w Surrey (fot. Jake Walters/The Observer)

Kiedy w 1991 r. Freddie Mercury zmarł na odoskrzelowe zapalenie płuc (w wyniku powikłań związanych z AIDS), w wieku zaledwie 45 lat, był to tymczasowy koniec Queen, zespołu, którego kompilacja Greatest Hits nadal jest najchętniej kupowaną płytą w Wielkiej Brytanii.

Brian May miał załamanie nerwowe, a pozostali muzycy nie widzieli żadnej przyszłości dla grupy. „Po prostu rozeszliśmy się myśląc, że to już koniec”, wspomina May.

„Śmierć Freddiego była dla nas takim ciosem, zarówno osobistym i zawodowym, że przez długi czas zwyczajnie nie chcieliśmy być Queen.”.

fot.: queenconcerts.com
fot.: queenconcerts.com

To fani nalegali, by zespół powrócił, nawet bez swojego frontmana. Zaczęli drobnymi kroczkami, jednak rok 2015, zainaugurowany transmisją ich sylwestrowego koncertu w BBC 1, już teraz okazuje się być wielki dla zespołu.

Właśnie zakończyli europejską trasę z gwiazdą American Idol Adamem Lambertem, a teraz planują wydać kolekcjonerską winylową edycję Queen Forever, albumu okupującego pierwszą dziesiątkę najlepiej sprzedających się płyt, który ukazał się pod koniec zeszłego roku. Kompilacja, oprócz największych hitów zespołu, zawiera także trzy zaśpiewane przez Freddiego utwory, których nikt wcześniej nie słyszał.

fot.: Gill Allen
fot.: Gill Allen

„Mieliśmy tyle szczęścia odnajdując te ukryte perły”, twierdzi Brian. „Najzabawniejsze jest to, że były na pełnym widoku w naszym archiwum. Wiedzieliśmy co to jest – na pudełkach z taśmami były etykiety – nie mieliśmy jednak pojęcia, że nadaje się to do ukończenia.”.

Olbrzymia kolekcja nagrań zespołu ma swoich dwóch pełnoetatowych archiwistów, którzy znaleźli odrzucone taśmy i zaprezentowali je Brianowi. „Powiedzieli, <<coś znaleźliśmy, może chciałbyś przyjść i posłuchać?>>. Przesłuchałem i stwierdziłem, <<Hmmmm, da się to zrobić.>>”.

Wszystkie trzy piosenki były fragmentaryczne, ale dzięki sztuczkom studia udało się je dokończyć. „Pamiętam dlaczego przestaliśmy pracować nad Let Me In Your Heart Again. Dyskutowaliśmy nad jej tonacją.”.

„To bardzo ważne jak ustawisz ton, a ja miałem zwyczaj wymyślać tonacje, które były dla Freddiego trudne do zaśpiewania. Mawiał, <>. Dlatego też próbowaliśmy różnych tonacji, aż w rezultacie odłożyliśmy projekt na półkę, bo nigdy nie rozwiązaliśmy tego problemu.”.

ben-whishaw-uk-premiere-skyfall-01
fot.: images.desimartini.com

Kolejny utwór, There Must Be More to Life Than This, był jedną z trzech piosenek, którą Freddie nagrał z Michaelem Jackosnem, których jednak nigdy nie dokończyli ze względu na niemożność znalezienia dogodnego terminu. Natomiast trzecia, Love Kills, to solowe nagranie Freddiego. „Na szczęście, każda piosenka miała wystarczająco dużo wokalu Freddiego, by móc je dokończyć.”.

Brian tęskni za Freddiem i twierdzi, że myśli o nim każdego dnia. Jednak jest zelektryzowany tym, iż zespół znalazł Adama, który śpiewa z nimi podczas koncertów. „Adam nie jest zamiennikiem Freddiego, nie musi nim być”, mówi Brian. „To bardzo prawdziwa i ewoluująca kolaboracja.”.

W międzyczasie Brian nadal usiłuje stworzyć film o życiu Freddiego. Rok temu Ben Whishaw dostał główną rolę, po tym jak zwolniono Sachę Barona Cohena, gdyż uznano, że jest zbyt sławny. Obecnie projekt zawieszono, ponieważ nie znaleziono odpowiedniego reżysera. „Wypróbowaliśmy okropnie dużą liczbę reżyserów”, wzdycha May. „Czynimy powolne postępy. Mamy świadomość, że jesteśmy strażnikami schedy Freddiego. Nie martwi mnie długość czasu, jaki to wszystko zajmie. Ważniejsze jest, by zrobić to dobrze.”.

brian-may-getty_480x640
fot.: diableries.co.uk

Jednak czasu Briana nie zajmuje tylko Queen. Ma tak wiele pasji, że cudem jest, iż ma czas na oddychanie, będąc mężem aktorki Anity Dobson i ojcem trójki dzieci.

Wśród zajęć Maya jest obserwowanie gwiazd – jako doktor astrofizyki, regularnie kieruje swój teleskop w niebo – jego kampania, by powstrzymać odstrzał selektywny borsuków oraz jego (niemal) jednoosobowa akcja na rzecz zainteresowania świata fotografiami stereoskopowymi. To zachwycające zdjęcia z okresu wiktoriańskiego, które – jeśli spojrzeć na nie przez specjalne urządzenie – wyglądają jak obrazy 3D.

Ostatnio Brian stworzył film o niektórych z nich, obrazach diabłów znanych jako Diableries, zatytułowany „One Night in Hell” (pl. „Jedna noc w piekle”), a kiedy nie koncertuje z Queen, pojawia się na festiwalach filmowych ze swoim krótkometrażowym 3D, które można zakupić na iTunes.

Zatem, czy Brian uważa, że zmierza do nieba czy piekła? „Nie wiem, ciężko powiedzieć”, mówi zamyślony. „Nie martwię się tym. Troszczę się tylko o to, by być dobrą istotą ludzką, póki mam jeszcze na to szansę, to jest najważniejsze. Następnie uśmiecha się. „Tak czy inaczej, nie zamierzam umrzeć”.

Źródło: Daily Mail
Tłumaczenie: mike

ornament