AdamLambert-Photo-Beard

Naturalnie wszyscy wiemy, że Brian i Roger są zachwyceni Adamem oraz iż wokalista uwielbia członków Queen. Niemniej jednak w niedawnej rozmowie z serwisem Yahoo! Celebrity (zatem poważna sprawa), Lambert uchylił skrawka kulis życia w trasie z muzykami Królowej. Poniżej kilka ciekawszych fragmentów.

Zanim to wszystko się zaczęło, tkwiłem trochę w rutynie; Byłem gotowy na coś nowego, a dzielenie sceny z Queen, przed publicznością, która kocha ten zespół tak bardzo, było bardzo wynagradzające. Dało mi to zastrzyk pewności siebie i stanowiło niezłe wyzwanie. Nie miałem pewności jak to zostanie odebrane i każdego wieczoru czułem, że muszę dowieść swojej wartości. Wśród publiczności było wielu sceptyków, zatem każdej nocy stawałem przed wyzwaniem, co akurat dobrze wpłynęło na mój stan ducha.

Jednak zastrzyk pewności siebie nie był jedyną nagrodą dla Adama, który wyjawił jak bardzo zżył się ze swoimi nowymi kolegami z zespołu, pomimo ponad trzydziestu lat różnicy wiekowej.

Brian jest jak bryza. Jest taki uroczy i troskliwy. On i Roger są świetni i są dla mnie jak rodzina, co jest bardzo komfortowe. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Zdajemy sobie sprawę z przepaści pokoleniowej, więc pytałem ich o wiele historii z „folkloru” Queen, dogadywaliśmy się bardzo dobrze.

Roger i ja mamy ze sobą wiele wspólnego, jeśli chodzi o styl życia; obaj lubimy ładne rzeczy, ubrania i imprezy, zacieśniliśmy też więzi dzięki tatuażom. Roger jest imprezowym zwierzem, ale Brian też potrafi wyluzować.

Po koncercie wsiadaliśmy do samolotu (…) i jedliśmy razem obiad rozmawiając o występie i przeżywając chwile zacieśniające więzy. Było mnóstwo dyskusji o poważnych sprawach i przez połowę czasu rozmawiali o brytyjskiej polityce, o której nie mam zbyt dużego pojęcia, więc tylko słuchałem i chłonąłem wiedzę. Obaj są bardzo bystrzy, zatem naprawdę miło było obracać się w towarzystwie dobrych, inteligentnych ludzi.

Jednak nie zawsze czas płynął pod znakiem polityki i obiadków, Adam wspomniał o jednej nocy, gdy sprawy przybrały nieco bardziej dziki obrót…

W dniu moich urodzin byliśmy w Amsterdamie… Znaleźliśmy tam klub, dostaliśmy własny pokój i było bardzo… holendersko.

Niestety, Adam nie chciał powiedzieć więcej. Jednak podczas naszej pogawędki nadmienił, że wprawdzie nie odwiedzał z Brianem i Rogerem żadnych gejowskich barów, wie że jeśli by ich o to poprosił, to by mu dotrzymali towarzystwa.

Jeśli jedyną opcją byłby klub dla gejów, braliby w tym udział. Przecież znali Freddiego Mercury’ego i jego styl życia nie stanowił dla nich problemu, to był jego wybór. Opowiedzieli mi o nim mnóstwo historii i wydaje się, że było z nim mnóstwo zabawy… Mam tak świetne wyobrażenie na temat jego osobowości.

Źródło: Yahoo! Celebrities
Autor: Stephanie Soteriou

Tłumaczenie i opracowanie fragmentów: mike

ornament