1280x720-bxY

Marc Martel to główny wokalista Queen Extravaganza, oczka w głowie Rogera Taylora. Obecnie grupa wyruszyła w trasę A Night at the Opera, będąc jednocześnie oficjalnym tribute bandem Queen. Marc znalazł trochę czasu by odpowiedzieć na kilka pytań Lydii Wilkins, Jordy Van De Bund i Amandy Perkins.

Witaj Marc, dziękujemy za zgodę na wywiad. Czy kiedy dorastałeś, to chciałeś zostać muzykiem?

Tak, bardzo wcześnie odkryłem, że jestem dobry w muzyce, ale nigdy nie sądziłem, że to dobra ścieżka kariery, gdyż nie znałem nikogo, kto zarabiałby w ten sposób na utrzymanie. Dopiero na trzecim roku college’u, kiedy stworzyłem swój pierwszy zespół, zorientowałem się, że muzyka może być czymś długoterminowym.resize_430_310

Jaka była pierwsza płyta, którą kupiłeś?

Pierwszą płytą, którą nabyłem za swoje własne pieniądze była Girl You Know It’s True Milli Vanilli w 1989 r., na kasecie, gdy miałem 12 lat.

Jak wyglądało Twoje przesłuchanie do Queen Extravaganza?

Tak samo, jak wszystkich oryginalnych członków – przez internetowy konkurs zorganizowany przez Rogera Taylora i jego ekipę. Były trzy etapy. W dwóch pierwszych wysłałem wideo, na którym śpiewam utwór Queen (Somebody to Love Crazy Little Thing Called Love). Kiedy zostałem wybrany jako finalista, poleciałem do Los Angeles na trzeci i ostatni etap konkursu, gdzie po raz pierwszy spotkałem Rogera Taylora. Do finału zakwalifikowano około 25 muzyków, podzielono nas na różne „zespoły”, które na zmianę występowały przed Rogerem, Jimem Beachem i Spikem Edneyem. Kilka dni później, w grudniu 2011 r., ogłoszono ostateczny skład.

Jakie to uczucie, być reżyserowanym i produkowanym przez Rogera Taylora?

MarcMartel_RogerTaylor_UnderPressure_690x458Dla mnie najważniejsze jest to, że przybito temu co robimy stempel prawowitości. Jako artysta, nigdy nie wyobrażałem siebie jako członka tribute bandu, ale jeśli już miałbym w jakimś występować, musiałby to być Queen. Kiedy pierwszy raz przyjrzałem się konkursowi, to była w sposób oczywisty bardzo oficjalna rzecz, co sprawiło, że było to coś zupełnie innego. Roger dał jasno do zrozumienia, iż chciał by to wszystko było inne od wszystkich występujących obecnie tribute bandów. Jeśli ktoś ma wiedzieć, jak powinien wyglądać show Queen, to będą to członkowie Queen! Początkowo, Roger chciał stworzyć QE jako współczesny hołd dla muzyki i kariery Queen – nie imitację – i takie założenie bardzo mi odpowiadało. Nie byłoby przebieranek w kostiumy i peruki oraz udawania Queen. Poproszono nas, byśmy byli sobą, pozostając przy tym wiernym muzyce i duchowi Queen. Poza tym to było komiczne, widzieć Rogera reagującego niepohamowaną radością, kiedy na próbach zrobiliśmy coś w sposób idealny!

Czy czułeś się onieśmielony będąc częścią oficjalnego tribute bandu Queen?

Nieszczególnie. Oczywiście, występowanie pierwszy rresize_550_400az przed Rogerem wprowadzało lekką nerwowość. Wiem też, że fani Queen bardzo poważnie podchodzą do swojego ulubionego zespołu, więc trzeba zachować bardzo wysokie standardy. Jednak będąc muzykiem myślę, że osiągasz pewien pułap swojej pewności siebie, kiedy decydujesz, iż jesteś w stanie coś zrobić albo tego nie potrafisz. Może dlatego jestem pewny siebie, bo robię to już tak długo. Ponadto Roger i jego ekipa nieskończenie wiele razy podkreślali jak bardzo są zadowoleni z rozwoju wydarzeń. Tak długo jak oni są zadowoleni, tak długo ciężko czuć się onieśmielonym przed jakąkolwiek publicznością. Świetnym w QE jest to, że my w zespole przedstawiamy siebie jako takich samych fanów Queen, jak wszyscy ci, którzy przyszli na występ. Dlatego każdego wieczoru mamy wrażenie, jakbyśmy byli razem z publicznością po tej samej stronie barykady.

Czy zastanawiałeś się kiedyś jak dalego zajdzie Queen Extravaganza?

Untitled-1_resize_720_360Tak. Zwłaszcza na początku. Było poczucie nowości i oczekiwania, ale na zasadzie martwienia się czy wyruszymy w trasę i jeśli tak, to jak ona zostanie odebrana przez fanów. Jednak potem nieskończoną ilość razy udowadnialiśmy swoją wartość i każdy z ponad 120 koncertów okazał się olbrzymim sukcesem. Brzmienie, jakie tworzymy jako zespół jest nieporównywalne. Brzmimy jak Queen. Na każdym stanowisku mamy najlepszego muzyka – i występując razem świetnie się bawimy. Mam nadzieję, że będzie to trwało przez wiele lat jako prawdziwa scheda Queen.

Co najbardziej lubisz w utrzymywaniu się z występowania?

Utrzymywanie się z grania muzyki i dostarczania rozrywki to jest coś. Kocham to i nie biorę jako coś przyznanego. To co lubię najbardziej to szerokie spektrum doświadczeń związane z podróżowaniem po świecie, zwiedzaniem miejsc, których w innym wypadku bym nigdy nie ujrzał, a także budowanie więzi z nowymi publicznościami za każdym razem, kiedy wchodzimy na scenę. To bogate życie, w tym sensie, że mam możliwość zyskać szeroki ogląd na różnorodność tego świata oraz widzieć ludzi podążających różnymi ścieżkami życia, którzy gromadzą się każdego wieczoru i jednoczą pod jednym brzmieniem. Jak dla mnie to bardzo rock’n’rollowe.

Jakie były Twoje wrażenia kiedy zaczynałeś z Queen Extravaganza, a jakie są teraz, po światowej trasie koncertowej?

Na początku to był wielki karnawał nowych doświadczeń i nowych ludzi. 138650434Wtedy zespół i show wyglądały zupełnie inaczej. Wychodziliśmy z bardzo dobrze przygotowanym, ogromnym, bombastycznym show i to była długa podróż, by dotrzeć tu gdzie teraz jesteśmy jako zespół. Początkowym założeniem było stworzenie QE jako zespół z wieloma wokalistami i dwoma gitarzystami, by oddać harmoniczne wokale Queen oraz wielościeżkowe partie gitary Briana Maya. Jednak podczas pierwszej trasy Roger zorientował się, że zatrudnieni muzycy mieli o wiele większe możliwości, niż pierwotnie przypuszczał, więc występ może być jeszcze bardziej imponujący z mniejszą ilością muzyków odpowiedzialnych za szersze pole. Dlatego też o wiele więcej harmonii zostało przypisanych naszym instrumentalistim, w miejsce angażowania dodatkowego wokalisty. Obecnie wygląda to jak właściwy rockowy zespół i czujemy się komfortowo przed każdym tłumem w każdej części świata.

Co myślisz o tym jak daleko zaszła przez lata Queen Extravaganza?

727498-micro-marc-martel-puissant-aimantJestem bardzo dumny z tego, jak daleko udało nam się zajść – zwłaszcza w obecnym kształcie. Na początku miałem bardzo niewielkie oczekiwania. Byłem zaszczycony będąc częścią czegoś tak fajnego, nie miałem pojęcia dokąd mnie to zaniesie. Jak do tej pory byliśmy na trzech kontynentach, w październiku zdobywamy czwarty – Australię. Podbiliśmy serca tłumów – nie mówiąc o sceptykach – na całym świecie. Przebyliśmy długą drogę od naszego pierwszego występu w Quebecu w 2012 r. Do tej pory to była świetna podróż i zawsze nie mogę się doczekać następnej trasy.

Czy możemy się spodziewać ekstrawaganckiego występu?

Taki jest plan! Za każdym razem. Przyjdzcie na koncert, zajrzyjcie po nim, żeby się przywitać i dajcie mi znać czy był dla was wystarczająco ekstrawagancki!

Czy planujecie koncertowe wydawnictwo Queen Extravaganza?

Nic mi o tym nie wiadomo. Naszym celem jest rzucenie światła na karierę i dyskografię marc-martel-impersonatorQueen. Oni już wszystko dla nas nagrali! QE polega przede wszystkim na doświadczeniu koncertowym.

Planujesz solowy album?

Właśnie wydałem album, który jest dostępny na iTunes. Nosi tytuł Impersonator  (tak, ironia zamierzona). Same oryginalne piosenki. Jest tam też sporo rzeczy przeznaczonych dla fanów Queen.

Masz jakieś rady dla tych, którzy chcieliby pójść w Twoje ślady?

Powiem to, co mówię każdemu, kto marzy o tym, by robić to co ja. Kwitnij tam, gdzie Twoje korzenie. My muzycy dość łatwo czujemy się rozczarowani i zniechęceni, gdy początkowo nie osiągamy celów, o których marzymy. Jednak jeśli będziesz się naprawdę mocno starać, obiecuję, że znajdziesz dookoła siebie mnóstwo okazji do szlifowania swojego rzemiosła. Ćwicz. Mnóstwo. Idź tam i poświęć czas, nawet jeśli to mała kawiarnia albo spotkanie z przyjaciółmi, czy regularne umieszczanie wideo na YouTube. Ale może przede wszystkim, miej przyjaciół, którzy odważą Ci się powiedzieć prawdę o tym, w czym jesteś dobry, a co wymaga jeszcze pracy.

Źródło: Mademoiselle
Tłumaczenie: mike

ornament