Cozy Powell i Brian May
Cozy Powell i Brian May
fot.: BBC Radio Gloucestershire; źródło: brianmay.com;
fot.: BBC Radio Gloucestershire; źródło: brianmay.com;

7 stycznia 2016 r., w Cirencester, odsłonięto tablicę upamiętniającą Cozy’ego Powella (Blue Heritage Plaque). W uroczystości wzięli udział m.in.: Suzi Quatro, Neil Murray, Tony Iommi, Brian May i Bernie Marsden.

Wydarzenie zostało ponoć sfilmowane i zostanie zamieszczone w powstającym od kilku lat filmie dokumentalnym „Dance with the Devil – The Cozy Powell Story”.

Napis na tablicy głosi: „Cozy Powell (1947 – 1998), światowej sławy perkusista rockowy, urodzony w Cirencester, gdzie występował z The Corals (1964 – 1966)”.

To był wspaniały dzień w Cirencester – świetna uroczystość i świetny sposób na okazanie miłości naszemu drogiemu kumplowi Cozy’emu Powellowi. Wspólnie z moim najlepszym przyjacielem Tonym Iommim oraz Suzi Quatro, a także imponującą grupą jego dawnych znajomych, odsłoniliśmy niebieską płytę, na trwałe honorującą tego syna Cirencester.

– Brian May

Po ceremonii odsłonięcia tablicy, wielu przyjaciół Cozy’ego wygłosiło mowy, wśród nich oczywiście znalazł się także Brian. Oto słowa, które chciał wygłosić (gdyż jak sam stwierdził – podczas przemowy nie trzymał się ściśle swoich notatek):

Cozy.

Przemowa Briana, w tle m.in. Tony Iommi i Suzi Quatro; fot.: Kevin Fern Photography; źródło: brianmay.com;
Przemowa Briana, w tle m.in. Tony Iommi i Suzi Quatro; fot.: Kevin Fern Photography; źródło: brianmay.com;

Cozy był jednym z tych ludzi, którzy ani przez moment nie wahali się kim chcą zostać. Był perkusistą z krwi i kości. Nigdy nie znał swojej biologicznej Mamy i swojego bilogicznego Taty, więc zapewne stworzył sobie własny wzór do naśladowania. Dorastając słuchał każdego perkusisty, jakiego tylko mógł… sporo z nich jazzowych, ale w głowie miał już wizję tego, jakiego perkusistę ON pragnie wykreować.

Jestem gitarzystą, więc w pewnym sensie mam inny punkt widzenia niż perkusista. Ale pierwszym punktem zaczepienia, jakiego szuka gitarzysta jest świetny bębniarz. Zatem jest to dobry punkt odniesienia.

Wielu młodych muzyków wskazuje NAS jako swoje inspiracje… ale wiem, że Roger podpisałby się pod stwierdzeniem, iż Hard Rockowa Perkusja została zdefiniowana przez generację nas poprzedzającą. W zasadzie generację w podobnym wieku, która jednak zajęła się profesjonalnym graniem wcześniej niż my!

Brian. W tle Tony Iommi, bardzo w tle - Don Airey;  fot.: Kevin Fern Photography; źródło: brianmay.com;
Brian. W tle Tony Iommi, bardzo w tle – Don Airey; fot.: Kevin Fern Photography; źródło: brianmay.com;

Podkłady do wczesnego Rock and Rolla były dość lekkie i pulsujące… jak na płytach Elvisa Presleya, czy Billa Haleya… były całkiem jazzujące… pałeczki trzymano luźno kciukami — wiele pracy nadgarstka. Ciało pozostawało nieruchome.

Jednak w drugiej fali, gdzie prym wiedli głównie Brytyjczycy, nowe poczucie odnośnie do pełnego sił intensywnego grania na perkusji – razem z pełnym sił intensywnym graniem na gitarze – dało się czuć w powietrzu. Większość naszego pokolenia była zainspirowana nowym, GŁOŚNYM stylem uderzania… zdefiniowanym przez Carmine’a Appice’a. Johna Bonhama i COZY’EGO POWELLA. Styl można streścić jako mocne uderzanie bębnów, z przemieszczaniem przy tym masy powietrza, pałeczki trzymane są w silnym uścisku przez całą dłoń i CAŁE CIAŁO bierze udział w akcji, której celem jest uderzenie tych membran bębna.

W tym wyewoluowanym działaniu Rockowego Perkusisty można zaobserwować rodzaj nieposkromionego rytmu. Jest tam tyle ruchu i jest tak cykliczny, że niemal niemożliwym jest dla niego, by perkusista uderzył coś w NIEodpowiednim momencie. Możecie to zaobserwować u Rogera Taylora, mojego własnego kolegi z Queen. Widzisz to u Matta Soruma z Guns N’ Roses, Chada Smitha z Chili Peppers, a także u Taylora Hawkinsa z Foo Fighters. Perkusista staje się maszyną, ale może bardziej niż maszyną, wehikułem pełnym pasji, który żyje i oddycha piosenką. Tu nie chodzi tylko o siłę, z jaką uderzane są bębny… to fizyczna magia, która wychodzi z pasji i oddania. Cozy był pełnym PASJI perkusistą.

Neil Murray, Tony Iommi, Suzi Quatro, Brian May i Bernie Marsden; fot.: BBC Radio Gloucestershire; źródło: brianmay.com;
Neil Murray, Tony Iommi, Suzi Quatro, Brian May i Bernie Marsden; fot.: BBC Radio Gloucestershire; źródło: brianmay.com;

Moje powiązania z Cozym zaczynają się za kulisami koncertu Queen w Hyde Parku, w 1976 r. Zaskoczył mnie stwierdzeniem, że jestem jednym z muzyków, z którym najbardziej chciałby współpracować. Zatem kiedy organizowałem jakiś czas później koncert Legend Gitary w Sewilli [w październiku 1991 r. – przyp. mike], to Cozy’emu zaproponowałem grę na perkusji. Spędziliśmy cudowne chwile. Był całkowicie inspirujący… miałem nadzieję, że dla wszystkich gitarzystów.

Kiedy straciliśmy Freddiego i zdecydowałem się na trasę koncertową z moim własnym zespołem, to do Cozy’ego zatelefonowałem – obiecał mi, że mi się uda. Zagraliśmy razem mnóstwo koncertów, a także nagrywaliśmy wspólnie, pełni radości i kreatywności. Był wspaniałym przyjacielem i ZAWSZE ładunkiem dla mojej czasami podupadającej pewności siebie. „Wspaniale! Uda nam się – głośno… chuligan! No dawaj!” Słyszę w głowie jak pędzi sztormem przez Resurrection. Szczerze mówiąc, myślę, że zaraz zajrzę na YouTube, żeby to obejrzeć!!

Brian, Tony Iommi i Carl Palmer; fot.: oficjalny FB Tony'ego Iommiego;
Brian, Tony Iommi i Carl Palmer; fot.: oficjalny FB Tony’ego Iommiego;

Cozy był kimś więcej niż perkusistą… był dobrą istotą ludzką. Zawsze rozważny, szczodry i współczujący, postępował sprawiedliwie z ludźmi oraz innymi zwierzętami.

Jeden z moich ulubionych momentów Cozy’ego dotyczy jego własnych chwalebnych działań… on przeciwko myśliwym, którzy próbowali wkroczyć na jego posiadłość. Stanął zdecydowanie ze swoją bronią i okrzykiem na ustach „wynocha z mojej zieeemi!” Wynieśli się!!!

Urodzony w Cirencester, zatem to odpowiednie, by dostał tu należne mu upamiętnienie… wyzwalacz, który skoncentruje ludzkie wspomnienia i miłość do tego człowieka.

Kochałem go jak brata. I nadal ogromnie za nim tęsknię. Miał cudownie ukierunkowane życie… grał z pełnym katalogiem największych Rocka… Od Richiego [błędna pisownia imienia oryginalna – przyp. mike] Blackmore’a, przez Tony’ego Iommiego, po Jeffa Becka… od Rainbow, przez Black Sabbath, po jego własny solowy hit Dance with the Devil. Czy wspomniałem, że był genialnym kierowcą rajdowym?

DZIĘKUJĘ ZA tę uroczystość… Mark – Panie Burmistrzu – Rado Miasta – Rosella Amadori – oraz Civic Society.

Był synem Cirencester, genialną duszą – fantastycznym, pełnym pasji perkusistą i błyszczącą duszą… Niech będzie tutaj pamiętany po wsze czasy!

Bri

Źródło: brianmay.com
Tłumaczenie: mike

ornament