Live Aid
Live Aid;

Wydanie Daily Mirror z dnia 11 stycznia 2016 r. zostało w całości poświęcone Davidowi Bowie. Swój artykuł zamieścił także Brian, opisując m.in. historię powstania Under Pressure.

David i Freddie, 1978 r.;
David i Freddie, 1978 r.;

David Bowie i my z Queen wywodzimy się z tego samego kraju, oczywiście… ściślej rzecz ujmując z Londynu. Jednakże połączył nas czysty przypadek. Wszyscy znaleźliśmy się w tym samym czasie w sennym małym miasteczku Montreux w Szwajcarii. W latach ’70. pracowaliśmy tam w małym studio, Mountain Studios, z Davidem Richardsem, i tak nam się spodobało, że je kupiliśmy oraz pracowaliśmy tam nadal, aż do śmierci Freddiego wiele lat później. Z kolei David Bowie osiedlił się w Szwajcarii, całkiem niedaleko i ponieważ znaliśmy go już troszkę, pewnego dnia kiedy nagrywaliśmy wpadł, żeby się przywitać.

Czas przysłania teraz nieco pamięć, ale z tego co pamiętam, to wszyscy szybko zdecydowaliśmy, że najlepszym sposobem na bliższe zapoznanie będzie wspólne granie. Wszyscy upchnęliśmy się w studiu i chwyciliśmy za instrumenty. Dobrze bawiliśmy się grając fragmenty piosenek, które wszyscy znaliśmy. Jednak potem zdecydowaliśmy, że świetnie byłoby stworzyć coś nowego, pod wpływem chwili. Każdy podrzucił swoje pomysły, a moim udziałem stał się ciężki riff w D, który chodził mi po głowie. Ale wszyscy podekscytowaliśmy się riffem, który zaczął grać Deacy, sześć takich samych dźwięków i potem jeden o ćwierćtonu niższy. Ding-Ding-Ding Diddle Ing-Ding, można by rzec. Nagle dopadł nas głód i przenieśliśmy się do lokalnej restauracji na posiłek oraz sporą ilość czegoś do picia (lokalne wino Vaux to dobrze trzymany sekret).

Roger Taylor and David BowieDwie lub trzy godziny później, wróciliśmy do studia. „Jak brzmiał ten Twój riff, Deacy?” zapytał David B. „To było coś takiego”, odparł John Deacon. „Nie było” stwierdził Bowie „- to było coś takiego”. To była zabawna sytuacja, widzę DB kładącego swoją rękę na grającej dłoni Johna, próbującego go powstrzymać. To był także moment pełen napięcia, który mógł zakończyć się w różny sposób. Deacy nie najlepiej przyjął wydawanie mu poleceń, zwłaszcza przez fizyczną ingerencję podczas, gdy grał! Jednakże miał spokojne usposobienie i wszystko ruszyło naprzód. Potem zaczęliśmy jam – używając riffu jako punktu wyjściowego. Zapewne gdybyśmy to byli tylko my, to dalibyśmy sobie chwilę, przemyśleli to i zaczęli szkicować strukturę utworu.

David powiedział coś w stylu „Musimy zdać się na instynkt. Coś się wydarzy”. Miał rację. Wydarzyło się. Nałożyłem na basowy riff Johna drobny dzwoniący riff gitarowy (Później David był nieprzejednany w twierdzeniu, że riff powinien być zagrany na dwunastostrunowym akustyku, więc potem nagrałem stosowną nakładkę). Potem wszyscy podrzucaliśmy pomysły, by rozwinąć bazę utworu. Ścieżka miała coś, co brzmiało jak zwrotka, potem cichy refleksyjny fragment, który narastał do punktu kulminacyjnego. Udało mi się tam wpleść mój ciężki riff. Pamiętam, że powiedziałem… „super – brzmi jak The Who!”, na co David zmarszczył brwi i powiedział „Nie będzie brzmiało jak The Who, kiedy już z tym skończymy!”.

David Bowie and Freddie MercuryNa tym etapie nie było piosenki… brak wokalu, brak słów – brak tytułu, a nawet – brak pomysłu na to, jakie przesłanie będzie niosła piosenka – jedynie instrumentalna baza. Ale naprawdę wymiatała. Stworzona całkowicie spontanicznie, była świeża i pachnąca. Zatrzymać się tutaj? Rozejśc się i napisać piosenkę do tej bazy? „Nie” – mówi David.

Pracował z grupą ludzi, którzy rozwinęli technikę kreowania hitu „demokratycznie”, podobnie jak ścieżki instrumentalnej. Polegało to na tym, że każdy z nas wchodził do budki wokalnej, jeden po drugim i nie słuchając siebie nawzajem, słuchając ścieżki, wyśpiewywaliśmy pierwsze, co nam przychodziło do głowy, każde słowo, które przyszło na myśl, pracując na istniejącej strukturze akordów. W tym momencie Freddie nagrał swoje wspaniałe fragmenty „De Dah Days”, bardzo nietypowe, które koniec końców trafiły do końcowego miksu.

1414249459794_Image_galleryImage_Brian_May_Queen_Roger_TayNastępnym krokiem było zarejestrowanie wszystkich partii i skompilowanie „najlepszej” ścieżki wokalnej – która stanowiłaby szablon dla ostatecznej wersji wokali. Wyszło dziwnie, nietypowo. Wszyscy poszliśmy do domów z surowym miksem, prowizorycznie zatytułowanym „People on Streets”, które stanowiły fragment zarysowanego tekstu.

Następnego dnia zebraliśmy się ponownie i wydaje mi się, że byłem gotów na wypróbowanie kilku nowych pomysłów. Ale David był tam pierwszy i oznajmił nam, że chce przejąć ster, bo wie, o czym chciałby, żeby ten utwór był. Nie przedłużając, wycofaliśmy się, a David napisał słowa, które skupiały się na istniejącym już temacie „Under Pressure”. Nie było w naszym zwyczaju oddawanie kontroli w ten sposób, ale David naprawdę przeżywał chwilę genialnego natchnienia – bo to naprawdę bardzo wymowny tekst. A reszta jest historią?

Queen-David-Bowie-queen-13068242-500-368
Próby do The Freddie Mercury Tribute Concert;

Kiedy doszło do sporządzenia miksu utworu, postanowiłem się z tego wyłączyć (nietypowo dla mnie, zazwyczaj byłem ostatnim, który opuszczał studio w środku nocy), żeby zmniejszyć ilość ewentualnych punktów zapalnych. Roger tam został – i Roger, który był fanem Bowiego od samego początku, odegrał bardzo dużą rolę w ukończeniu utworu. W gruncie rzeczy ostateczny miks nastąpił kilka tygodni później w Nowym Jorku. To zupełnie inna historia, ale nie było mnie tam, więc jedyne co wiem to to, że Freddie i David mieli odmienne spojrzenie na to, jak wykonać ten miks, a inżynier nie miał w ogóle pojęcia o tym, jak funkcjonuje studio! Stanęło na kompromisie… szybkim, surowym miksie. To on właśnie trafił na album i na singiel, który został zauważony na całym świecie.

Roger od tego czasu zbliżył się do Davida. Wszyscy wpadaliśmy na siebie regularnie w Montreux, podczas Jazz Festival, w domu Claude’a Knobsa (twórcy festiwalu) albo pobliskim domu Charliego Chaplina, w Vevey – jego ostatnia żona była przyjaciółką Davida i okazała sie być bardzo gościnna. Także te powiązania istniały, pamiętam, że David miał dużo cierpliwości do mojego synka Jimmy’ego… bawił się z nim na podłodze zabawkami Claude’a.

freddie_mercury_david_bowieJednak kolejna okazją, kiedy naprawdę spędziliśmy wspólnie czas były próby do The Freddie Mercury Tribute Concert, który zorganizowaliśmy wraz z Rogerem, gdy straciliśmy Freddiego. Wtedy miała miejsce dziwna chwila, kiedy rozejrzałem się po sali prób i zdałem sobie sprawę, że na krzesełkach w jednym rzędzie, oczekując na swoją próbę, siedzą Roger Daltrey, Robert Plant, George Michael i David Bowie. David, z tego co pamiętam, stał się do tego czasu bardzo łagodny i miał wspaniały wkład w koncert, włączając w to moment, gdy ukląkł i zmówił modlitwę Ojcze Nasz. Jeśli zwrócicie uwagę na nasze twarze, zobaczycie, że byliśmy tak samo zaskoczeni, jak cała publiczność!! Duet Davida i Annie Lennox z tego wieczoru jest legendarny. Z drugiej strony, w zasadzie wszystko co robił David było legendarne.

Nigdy nie był przewidywalny, nigdy nie był możliwy do zaszufladkowania, myślący niezwykle kreatywnie i nieustraszony, jest jednym z największych brytyjskich twórców muzyki. Z pewnością, jestem dumny z tego, że mogłem z nim pracować.

Spoczywaj w pokoju, David

Bri

źródło: brianmay.com
źródło: brianmay.com

Źródło: brianmay.com za Daily Mirror
Tłumczenie: mike 

ornament