Autorzy; fot.: theredspecial.com
Autorzy; fot.: theredspecial.com

Simon Bradley jest dziennikarzem zajmującym się tematyką gitary od 1996 r. i napisał setki artykułów oraz przeprowadził setki wywiadów poświęconych wszystkim aspektom tego instrumentu dla wielu magazynów i portali internetowych, w tym dla Guitarist, Total Guitar, What Guitar?, Classic Rock, Metal Hammer, Future Music, MusicRadar.com, brianmay.com i wielu innych. 

(…)

22_CoverWe wstępie swojej książki określasz się mianem „oddanego fana Queen”. Jakie są zatem Twoje muzyczne korzenie i kiedy po raz pierwszy poczułeś sympatię do naszych Czterech Królowych? Czy kiedykolwiek byłeś na ich koncercie?

Pochodzę z bardzo muzykalnej rodziny i wraz z moimi dwoma młodszymi braćmi zyskaliśmy bardzo wiele z miłości naszych rodziców do muzyki klasycznej. W szkole zacząłem się uczyć gry na fagocie i fortepianie, ale nie trwało to długo (!), a kiedy poszedłem do gimnazjum (w wieku 12 lat) zacząłem interesować się współczesną muzyką. Miałem świadomość istnienia Queen dzięki Bohemian Rhapsody (z kolegami mieliśmy w zwyczaju ganiać się po podwórku wykrzykując do siebie „Bismillah!”, bo widzieliśmy teledysk tak wiele razy!), ale w szkole zakolegowałem się z chłopakiem, który miał kilka ich albumów, więc poprosiłem go, by jeden mi pożyczył. To było A Night at the Opera, tak sądzę, i wydawało mi się, że jest całkiem dobry, choć tak naprawdę nie wiedziałem dlaczego. Niemniej jednak, chcąc się dopasować, kupiłem nowy album Queen, jako że to był 1978 r., był nim Jazz. Pamiętam jak po raz pierwszy odtworzyłem Mustaphę i pojawiła się ta opadająca potrójna gitara, to było jak uderzenie młotem. Nie miałem wtedy nawet pojęcia, że to gitara, ale dałem sie całkowicie wciągnąć. Niedługo później kupiłem wszystkie albumy, ale Sheer Heart Attack zostawiłem na koniec, bo nie podobała mi się okładka (!), i całkowicie się zakochałem, nie tylko w Queen, ale i w Brianie. Co zabawne, pamiętam jak odtworzyłem po raz pierwszy Hot Space i poczułem się skonsternowany, niemal zdradzony przez muzykę. Obwiniałem Freddiego za to, że nie pozwolił Brianowi grać na gitarzę (cóż, byłem wtedy dzieckiem!) i odtwarzałem w kółko Put Out the Fire, tylko dlatego, że było tam trochę gitary.

Brian May in 60's
Brian w latach ’60.

Miałem wszystkie plakaty i wszelkie pamiątki, jakie mogłem dostać w lokalnych sklepach: Miałem bzika na punkcie Queen. Do tego czasu zacząłem się interesować grą na gitarze i miałem w zwyczaju oglądać zdjęcia Red Special i zastanawiać się nad tym, jakby to było na niej grać. Każdy gitarzysta Ci to powie – musisz mieć głównego gościa, który Cię inspiruję, moim był Brian. Nadal jest.

 

Przez chwilę byłem członkiem tribute bandu Fat Bottomed Queens, to była niezła zabawa. Wokalista, Mark Dagger, robi świetnego Freddiego, a i brzmieliśmy całkiem dobrze. Używałem wzmacniacza Matchless DC-30, AC30 był zbyt głośny dla miejsc, w których występowaliśmy. Matchless daje się łatwiej kontrolować i brzmi dobrze na mniejszych głośnościach. Miałem treble boostera stworzonego przez Grega Fryera, który mi podarował, a także Burns Red Special. Rock!

W 2001 r. wziąłem udział w przesłuchaniu na jedno z dwóch stanowisk gitarzysty w zespole oryginalnej produkcji musicalu We Will Rock You i dostałem się do ostatniej trójki… To było wspaniałe doświadczenie, ponieważ ostatni etap przesłuchań odbywał się w domu Rogera Taylora. Mieliśmy grać z zespołem przed Brianem i reżyserem Mikem Dixonem, pękła mi struna! Byłem tak zdenerwowany, że szczerze powiedziawszy dałem ciała, ale cieszę się, że spróbowałem.

1979-11-24
Bilet z koncertu w Birmingham, 24 listopada 1979 r.; fot.: queenconcerts.com

Queen na żywo widziałem dwa razy: w Birmingham NEC, 24 listopada 1979 r. i ponownie – również w NEC – 5 grudnia 1980 r. Pierwszy raz był przerażający! Dźwięk, światła, ogrom publiczności! Ale pod koniec 1980 r. byłem już po paru koncertach, więc wiedziałem czego się spodziewać i było to niesamowite doświadczenia. Nie mogłem oderwać oczu od Briana, pomimo tego, że Freddie zawładnął sceną i nadal pamiętam jego solo po 36 latach!

 

Nie widziałem Queen w ostatnich latach, ani z Paulem, ani z Adamem. Szanuję prawo Briana i Rogera do kontynuacji, ale widziałem ich z Freddiem i to mi wystarczy. A w kwestii wszystkich „hejterów” mówiących, że nie powinni tego robić? Cóż, jeśli Ci się to nie podoba, to nie idź na koncerty! Brian kocha grać na żywo, więc czemu miałby tego nie robić? To tylko moje zdanie.

nmsgtrst03
Simon Bradley i Brian w 2000 r.; fot.: brianmay.com

Kiedy po raz pierwszy spotkałeś dr-a Briana Maya? Czy ktoś Ci go przedstawił?

 

Pierwszy raz spotkałem go w 1998 r., kiedy przeprowadzaliśmy z nim wywiad dla magazynu Guitarist, a Greg Fryer był w trakcie restorowania Red Special: gitara była w kawałkach. Czas upływał jak przez mgłę i byłem bardzo zdenerwowany, ale był bardzo życzliwy i wywiad wyszedł nieźle. Wtedy też poznałem Pete’a Malandrone’a, za co jestem równie wdzięczny!

Rok później, dzięki mojej przyjaźni z Petem, Miałem możliwość zamówić Briana na 45 minut podczas imprezy branżowej, którą spółka matka Guitarist zorganizowała w Wembley Conference Centre w Londynie. Pojawił się i rozmawialiśmy przed około tysięczną publicznością, co było świetne, przy okazji również zagrał. Musiałem się zmagać z Jimem Beachem, co było onieśmielające, ale myślę, że właśnie wtedy Brian zorientował się, że byłem w porządku gościem i że może mi zaufać, iż będę traktował go właściwie oraz że dotrzymuję słowa. Wtedy też miałem okazję po raz pierwszy zagrać na Red Special…

Jak wielokrotnie powtarzałeś, Pete Malandrone jest prawą ręką Briana. Między nimi musi istnieć jakaś specjalna więź, biorąc pod uwagę, że dr May powierza mu swój najcenniejszy Obiekt. Zatem, jaka była rola Pete’a Malandrone’a przy powstawaniu książki? 

1_1_Pete
Pete Malandrone; fot.: theredspecial.com

Bez Pete’a tej książki by nie było. Tak jak mówiłem, jesteśmy teraz dobrymi przyjaciółmi i zawsze możemy się do siebie zwrócić w zasadzie w każdej kwestii. Być może omówimy to bardziej szczegółowo w dalszych pytaniach, ale był pierwszą osobą do której zwróciłem się w sprawie książki i obaj staliśmy się siłą napędową tego projektu.

 

Kiedy Pete powiedział mi, że Brian zatrzymał wszystkie oryginalne rysunki i schematy gitary, że nadal ma mahoniowe ścinki z gryfu i kilka oryginalnych guzików z macicy perłowej, które posłużyły za znaczniki progów, wiedziałem, iż to będzie coś wyjątkowego. I jest!

Jego stosunki z Brianem są bardzo dobre, jest przecież bezpośrednio odpowiedzialny za upewnienie się, że Brian może wejść na scenę albo do studia i że nie będzie miał żadnych problemów ze sprzętem. Ich relacje opierają się na zaufaniu, a Brian ufa Pete’owi stuprocentowo. Pete opowiada w książce o tym, jak wygląda zajmowanie się Red Special i podchodzi do tego zadania bardzo poważnie. Osprzęt Briana jest mało skomplikowany, ale wymaga regularnego konserwowania i Pete jest idealnym człowiekiem do tego zadania.

Wiemy, że Brian May jest nie tylko Bogiem Gitary i jednym z założycieli Queen, ale że jest bardzo zaangażowany społecznie, ma wiele pasji, które nadal go pochłaniają, a także wiele innych zobowiązań. Jak wyglądała Wasza współpraca przy tworzeniu książki, zwłaszcza w okresie jego wzmożonej aktywności na rozmaitych frontach? Wiemy, że Brian jest perfekcjonistą i lubi mieć wszystko pod kontrolą. Czułeś presję, czy miałeś swobodę działania? 

brian-may-red-special-launch6Brian był zaangażowany w książkę od samego początku i wszystko co robiliśmy przechodziło przez niego. Między innymi dlatego tyle to wszystko trwało, gdyż Brian musiał wszystko zobaczyć i zatwierdzić, co było całkiem słuszne. W trakcie prac prowadziłem z nim kilka mailowych konwersacji na różne tematy, mieliśmy też kilka spotkań twarzą w twarz, by przeanalizować i poprawić podstawowe pomysły, które miałem odnośnie do książki. Istniał mechanizm, który umożliwiał mi zażądanie spotkania z Brianem, ale miałem też świadomość co do jego napiętego grafiku, więc starałem się ograniczać te spotkania do minimum. Pete często był w stanie rozwiązać większość problemów, które miałem.

Od czasu do czasu musiałem się uszczypnąć w czasie trwania tego projektu, jako że siedziałem w jednym pokoju z moim bohaterem gitary, rozmawiając o różnych rzeczach, z Red Special umieszczoną na stojaku między nami, to było wielkie wydarzenie. Niemniej jednak, będąc od tak dawna dziennikarzem, wiem jak zachować się w towarzystwie artystów tej rangi i ta praca nigdy nie była dla mnie kieratem.

Presja? Tylko kiedy zbliżał się nieprzekraczalny deadline, co zaczynało obfitować pod koniec naszego ustalonego planu. Jednakże, przy każdej publikacji zdarzają się takie momenty, a ja uwielbiałem każdą sekundę pracy nad książką o Red Special.

Czy prace nad książką rzeczywiście zajęły trzy lata? Kto był pomysłodawcą jej ostatecznego konceptu? 

queen_Vox-ac-30
Vox AC30; fot.: archive.gibson.com

Trwało to trzy lata, tak! Dokładniej rzecz ujmując od mojego pierwszego telefonu do Pete’a do daty premiery minęło ponad trzy lata. Było to związane z dostępnością Briana, jak również z nakładem pracy, czego byliśmy w pełni świadomi zanim w ogóle zaczęliśmy.

 

Zaczęło się od tego, że zobaczyłem książkę Phila Taylora, technicznego Davida Gilmoura, poświęconą głównej gitarze Davida – czarnemu Fenderowi Stratocasterowi – i choć była interesująca, to odniosłem wrażenie, że produkcyjnie nie osiągnęła maksimum możlwiości. Przeczytawszy wstęp Davida, wydawało się, że też nie był szczególnie zainteresowany. To sprawiło, że zacząłem myśleć o tym, jak świetna byłaby podobna książka o Red Special, bo wiedziałem, iż Brian na pewno bardzo zaangażuje się w ten pomysł. Jak mówił, przez lata planował stworzenie książki o Red Special, ale to ja miałem szczęście zaproponowania mu tego we właściwym czasie. Brian zaufał mi, że zrobię dobrą robotę i od tego się zaczęło. To był ciężki kawałek chleba i musiałem być stuprocentowo pewny co do zgromadzonych informacji, ale plan się sprawdził i jesteśmy naprawdę zadowoleni z rezultatów. Wiem, że Brian również.

Brian_May_and_father_Harold_690x428
Harold i Brian Mayowie oraz ich wspólne dzieło – Red Special; fot.: brianmay.com

Chciałbym, żebyście wiedzieli, iż pomimo tego, że moje nazwisko pojawia się na okładce obok Briana, to jest to owoc pracy zbiorowej i książka przepadłaby bez pomocy takich osób jak Pete, Richard Gray, Denis Pellerin, Andy Guyton, Nigel Knight, Roland Hall i Greg Brooks, ograniczając się tylko do ludzi z ekipy Briana. Opracowałem pierwszy szkic książki – listę rozdziałów, co powinny zawierać etc. – ale gdyby nie ekipa i Brian wciąż poprawiający to co robiłem, byłaby to zupełnie inna i bez wątpienia gorsza książka. Mój pierwotny pomysł polegał na stworzeniu bardzo technicznej książki, bez żadnych rodzinnych czy też osobistych wstawek: wyobraźcie sobie, jakie by to było nudne!

Skoro już mówimy o osobistych i rodzinnych historiach, genialna wszechstronność Harolda Maya zadziwia wszystkich czytających opowieści jego syna Briana. Czy są jakieś historie o jego ukochanym ojcu, które Brian Ci opowiedział, a które nie znalazły się w książce?

Nie chcę za bardzo o tym mówić, gdyż są to osobiste kwestie, ale w czasie składania książki oczywistym było, że Brian był bardzo blisko z obojgiem rodziców.

Pracowałeś nad książką z Gregiem Brooksem – archiwistą Queen. Możesz podzielić się swoimi wrażeniami, jako fana, jakie odniosłeś rozmawiając z żywym archiwum Queen? Czy pracując z Gregiem zyskałeś dostęp do niepublikowanych rarytasów? 

1346693916
Greg Brooks; fot.: fcqueen.cz

Wiedza Grega jest niedorzeczna (w dobrym sensie!) i naprawdę pomógł w wielu kwestiach, chociażby opisując zdjęcia właściwymi datami. Korzystałem dość znacznie z jego książki Queen Live!, gdyż była bardzo szczegółowa. To dobry człowiek.

 

Brian, również w książce, wspomina niezliczoną ilość artystów stanowiących dla niego muzyczną inspirację, od czasów nastoletnich. Twoim zdaniem, jako że rozmawiałeś z nim bezpośrednio i mogłeś obserwować jego reakcje, kto może być jego największą inspiracją? Większą niż pozostali…

Jimi Hendrix, bez dwóch zdań. Oczywiście, w książce mówi bardzo wiele o swoich inspiracjach, ale zawsze, gdy rozmawialiśmy o Hendrixie, Brian był skory do opowiadania o tym jaki on był i jaki wpływ miała jego gra. Rory Gallagher, Hank Marvin i George Formby też, ale przede wszystkim Jimi.

Czy mówił kiedyś o tym, co czuł grając z zespołem na tej samej scenie co Jimi Hendrix, tego wieczoru w 1967 r.?

Mnie nie, ale wspominał o tym w wywiadach. Wyobraźcie sobie jednak, że Wasz zespół gra z Hendrixem. Wow…!

Wspomniałeś o zmarłym Rorym Gallagherze. Prawdę mówiąc, nie wszyscy gitarzyści potrafią uczynić użytek z właściwości wzmacniaczy Voxa (Brian jest znanym sympatykiem AC30). Czy myślisz, że w czasie swojej kariery, Brian myślał kiedyś nad zmianą marki? Albo chociaż docenił innych producentów? 

Brian May 0065Grając na wielu AC30-tkach, nie tylko tych należących do Guitarist, ale także na Brianowych, potrafię zrozumieć dlaczego tak kocha ich brzmienie. Ale jejku, są głośne! Potrzeba odpowiedniej ilości i charakteru mocy, ale to nie lada doświadczenie stać naprzeciw trzech AC30 ustawionych na pełną siłę rażenia.

Z tego co wiem, nigdy na poważnie nie rozważał używania czegokolwiek innego. Wiem, że kilka przedsiębiorstw zwracało się do niego z prośbą o przerzucenie się na ich wzmacniacze, ale nie wyobrażam sobie, by kiedykolwiek dokonał zmiany, zwłaszcza teraz.

Prawda jest taka, że nic nie brzmi jak Brian, dopóki nie jest to zaopatrzona w treble booster Red Special podłączona do podkręconego do maksimum AC30. Ah, potrzebujesz też sześciopensówki.

Czy miałeś okazję słyszeć amatorskie nagrania pierwszych dźwięków Red Special? Brian mówił, że ma gdzieś zachowane jakieś nagrania… 

Niestety, nie słyszałem ich. Nie jestem też pewien, czy nagrania zostały odnalezione w archiwum Briana. Zapytam Pete’a!

Opowiadając o swojej niesamowitej gitarze, Brian wyjawił skąd wzięły sie nazwy „Red Special” i „Old Lady” [pl. Stara Dama – przyp. mike]. Ta druga wywodzi się od pierwszego technicznego, z którym Brian kiedykolwiek pracował, który mówil, że jego praca była jak zajmowanie się żoną! Jest coś jeszcze, co możesz nam zdradzić na temat tego 50-cioletniego małżeństwa?

Brian May - Home 2006
Z replikami BMG, 2006 r.; fot.: shop.brianmayguitars.co.uk

Cóż, gitara stała się naprawdę częścią Briana. Obecnie jest tyle świetnych kopii – Guytony, Brian May’s Supers, KZ-ki, Fryery etc. – także mógłby wysłać oryginalną Red Special na emeryturę i już nigdy nie ryzykować jej uszkodzenia albo zagubienia. Niemniej jednak przez lata przeprowadziliśmy z Petem szereg prób dźwięku, gdzie porównywaliśmy Red Special i jedną czy drugą jej kopię, ale żadna nie brzmiała identycznie. To straszne cliché, ale gitara ma w sobie jakiś rodzaj magii (przepraszam!).

 


Czy to prawda, że czasami Brian spał z Red Special, jak przyznał w jednym z wywiadów z lat ’90?

Cóż, wiem na pewno, że teraz z nią nie sypia! Jeśli tak powiedział, to jestem przekonany, że to prawda. To zabawne. Za każdym razem, gdy wyciągaliśmy Red Special z futerału, żeby sprawdzić jakiś szczegół, wszyscy milkneliśmy i patrzyliśmy w podziwie. Wtem przychodził Brian, brał ją i kładł na stole albo opierał o krzesło czy coś w tym stylu. Miewałem sny o tym, że ją upuściłem albo uszkodziłem w jakiś sposób… argh!

Szaleństwo, wierzę Ci.

Kontynuując o wyjątkowej relacji między Brianem a Red Special, czy jego uczucia wypłynęły jeszcze bardziej na wierzch, gdy widział ją rozłożoną na czynniki pierwsze w 1998 r., gdy zatrudnił australijskiego lutnika Grega Fryera do ekstra-renowacji? W tamtym czasie przygotowywał album Another World. Przeprowadzałeś z nim wtedy wywiad dla Guitarist. Czy był zmartwiony widząc Starą Damę w kawałkach, biorąc pod uwagę, że wkrótce wybierał się w trasę koncertową? 

red-special-body-2-29th-jan-1998
Restoracja w 1998 r.; fot.: fryerguitars.files.wordpress.com

Rozmawialiśmy z nim w tamtym czasie i myślę, że był bardziej zainteresowany, niż zmartwiony. Greg jest geniuszem – prawie szalonym naukowcem! – zatem gitara była w dobrych rękach, a Brian ufał mu kompletnie. Wiedział ile ma czasu i – jak wiemy – wykonał świetną robotę.

 

Myślę, że Brian był nieco bardziej zatroskany, gdy rozebraliśmy gitarę na potrzeby książki, ale zawsze będę go podziwiał za to, że pozwolił nam to zrobić. Wpadłem na pomysł rozłożenia Red Special i sfotografowania każdego detalu dość wcześnie i wiedziałem, że będzie to centralny punkt książki. Nawet Pete nie miał pewności czy Brian da nam zielone światło, ale podrzuciłem mu ten pomysł na spotkaniu i niemal od razu powiedział „tak”. Słowa uznania należą się Andrew Guytonowi i Nigelowi Knightowi, którzy musieli rozłożyć i – co ważniejsze – ponownie złożyć gitarę. Dla mnie to był wspaniały dzień, ale ci goście – i Pete! – byli, delikatnie rzecz ujmując, delikatnie zmartwieni. Nie trzeba dodawać, że wszystko się udało i cieszę się, że mogliśmy to wszystkim pokazać w książce.

Guitarist_Oct_2014_Simon-Bradley_800x533
Simon Bradley i Andrew Guyton; fot.: brianmay.com

Jest coś, co za mną chodzi: kto stworzył rentgeny Red Special? Chyba raczej nie możesz iść na oddział medycyny nuklearnej ze skierowaniem od lekarza… Na zdjęciach w książce możemy coś zauważyć. Możesz nam powiedzieć coś na ten temat?

 

Nie znam dokładnej historii, ale wiem, że wykorzystano szpitalny rezonans magnetyczny, zeby prześwietlić gitarę i odkryto konstrukcyjne detale, o których sam Brian zapomniał. Są świetne, nieprawdaż?

Tak, te zdjęcia są bardzo efektowne. 

Jeśli chodzi o dane techniczne Red Special, to waży ona 7,99 funtów [~3,62 kg – przyp. mike]. Słyszałem, że jest trochę niezbalansowana w porównaniu do innych gitar, ale nie jest jasne, czy ma to związek z rozłożeniem wagi, czy też nie… ma? Co możesz nam powiedzieć o właściwościach fizycznych gitary?

5d3ea26ec638212bd4646920bbeabd48
Red Special obnażona; fot.: pinterest.com

Tak, gitara ma ciężki gryf, co wiąże się z lekkością pudła rezonansowego i pokaźną wagą mahoniowego gryfu, ale nie ma to wpływu na jej brzmienie. To nietypowa gitara do grania, ze względu na dość krótką długość skali i bardzo niskie położenie strun. Jak wiemy, gryf jest ogromny, a progi są karbowane i poobijane, ale i tak jestem pod wrażeniem tego, jak dobrze sa zaprojektowane.

Vibrato jest perfekcyjnie zbalansowane i nigdy się nie rozstraja. Z bliska widać, że ma kilka uszczerbków, ale wciąż działa tak samo jak w 1964 r., co jest zadziwiające, biorąc pod uwagę ile ta gitara przeszła.

birchguitar800
Pozostałości po John Birch Red Special, 2004 r.; fot.: brianmay.com

Jak już powiedzieliśmy, “Brian May’s Red Special” jest wspaniała, gdyż stanowi mieszankę strony ludzkiej oraz technicznej. Pojawia się w niej historia tego cudownego instrumentu, opowiedziana słowami samego Briana. Co oczywiste, żywot gitary splata się nierozerwalnie z historią Queen. Podczas koncertu w East Rutherford – New Jersey, 1982 r. – Brian May dosłownie roztrzaskał replikę Johna Bircha (znaną z teledysków do We Will Rock You i Spread Your Wings). Potem powiedział publiczności, że mógłby roztrzaskać tej nocy wszystkie gitary, które miał. Niemniej jednak nie wierzę, że coś takiego mogłoby spotkać Red Special…! Wiesz coś więcej na ten temat? Czy znasz jakieś inne historie związane z Queen i Red Special, które ostatecznie nie znalazły się w książce?

 

W naszych rozmowach nawiązaliśmy do tego, jednak Brian poprzestał na potwierdzeniu, że takie wydarzenie miało miejsce. Nawyraźniej podczas piosenki pękła mu struna w Red Special, więc wziął replikę Johna Bircha, w której niemal od razu pękła struna, co doprowadziło do rzucenia nią w akcie frustracji. Myślę, że wszyscy od czasu do czasu przeżywamy stres i reagujemy w rozmaity sposób, ake nie wyobrażam sobie, by kiedykolwiek potraktował tak również Red Special. Brian nadal ma replikę Johna Bircha i grałem na niej. To bestia, która w brzmieniu w ogóle nie przypomina Red Special, więc solidaryzuję się z Brianem!

Jak myślisz, która chwila, okazja czy też czas w jego życiu z Queen jest tą, którą Brian najbardziej uwielbia? 

Brian May with his mother and father
Madison Square Garden, 1/2 grudnia 1977 r.; fot.: Carlton Books

Nie jestem pewien. Wiem, że bardzo cieszył się z grania na Live Aid i z tego, jaki to był zastrzyk nowej energii dla Queen. Podobnie było z chwilą, co zostało opisane w książce, gdy przyprowadził rodziców na koncert Queen w Madison Square Garden w Nowym Jorku. Nadal ma małe diagramy z tras, które rysował jego ojciec – jeden zamieściliśmy w książce – i mnóstwo fotografii, które zrobiła jego mama podczas podróży. Wyjątkowy rodzinny czas.

Jednak myślę, że jedną z rzeczy, które Brian kocha prawdopodobnie bardziej niż cokolwiek innego jest muzyka, którą stworzył z Queen i jako solowy artysta.

Czy miałeś okazję widzieć sławne ukulele-banjo Briana, które jego ojciec przyniósł do domu, gdy Brian był jeszcze dzieckiem? 

brian-uke-630-80
fot.: musicradar.com

Miałem! Guitarist miał wkładkę poświęconą jego pozostałemu sprzętowi. Zatem położyliśmy nasze łapska na jego 12-strunowym Burnsie, na którym zagrał w Long Away, 12-strunowym Ovationie, którego używał na scenie do Love of My Life, a nawet na akustyku Tokai, który wybrzmiał we wstępie do studyjnej wersji Love of My Life. Był tam też czarny Fender Telecaster z Crazy Little Thing…, kopia Johna Bircha, a nawet czaszkowa gitara z teledysku It’s a Hard Life. Brian trzyma te wszystkie rzeczy, a wśród nich było banjolele. Wyorzystywał je zarówno w studiu, jak i na scenie, by zagrać Bring Back That Leroy Brown i miałem możliwość cichutko na nim pobrzdąkać. Mostek jest wsparty na sześciopensówkach, co jest całkiem zabawne!

Tego, że więzy rodzinne są dla niego naprawdę ważne, dowodzi także fakt, iż różową kopię gitary BMG nazwano po jego ukochanej córce Emily. Który z modeli gitary, z tych pokazanych na końcu książki, jest Twoim faworytem? 

cf765403b78ee52a38c709f3130c674a
Guyton Green Special; fot.: pinterest.com

Jeśli miałbym wybrać jeden, to byłby to Guyton Green Special, zwyczajnie z tego powodu, że bardzo dobrze znam Andy’ego Guytona i wiem ile pracy wkłada w powstanie każdej gitary. Dwugryfowa gitara też jest bardzo wyjątkowa! Podobnie jak Fryer…

Z tego co Ci wiadomo – po gitarach akustycznych, basowych, a nawet ukulele – czy BMG szykuje dla nas jeszcze jakieś niespodzianki? 

Barry Moorhouse (ściśle związany z BMG) i Pete rozmawiają ze sobą regularnie, więc wcale by mnie to nie zdziwiło. Gitary BMG to naprawdę dobry stosunek ceny do jakości i najlepszy początek dla poszukiwaczy brzmienia BM. Potem będzie jeszcze potrzeba piętnastu AC30, treble boostera i odrobiny talentu!

Biograf Kirk Blows twierdzi, że Brian kiedyś powiedział mu „Nie jestem normalny”. Zakładając, że to prawda, jak sądzisz, jak on jest w stanie robić te wszystkie rzeczy? Jestem o połowę młodszy od niego i mam trudności, żeby nadążać za nowymi informacjami z nim związanymi…! 

Cóż, jak wszyscy wiedzą, jest bardzo inteligentnym człowiekiem, i podejmuje się różnych rzeczy z niezachwianym poświęceniem i stuprocentowym skupieniem. Jest bardziej zajęty niż kiedykolwiek, a mimo to wciąż znajduje czas na tak wiele rozmaitych aktywności: muzyka, ochrona środowiska, stereoskopia i wszystko inne. To godne podziwu u człowieka jego rangi i pozycji. Gdybym był na jego miejscu, pewnie siedziałbym na plaży! Nie jest normalny? Cóż, jest na pewno wyjątkowy!

Jest niesamowity.

Bri_ed_Double_neck_!_690x515
fot.: brianmay.com

Myślałeś o napisaniu kolejnej książki, swego rodzaju „sequela”, nie tylko o Red Special, ale także o samym Brianie Mayu? Czy myślałeś o napisaniu książki o Queen, może opowieści związane z trasami koncertowymi, z nieco bardziej technicznego punktu widzenia? 

Mam kilka innych pomysłów na książki, ale na razie lepiej spuścić na nie zasłonę milczenia. Nie prowadziliśmy żadnych rozmów na temat kolejnej książki. Jeszcze! Nie sądzę bym chciał napisać książkę o Queen, gdyż nie sądzę, by można było jeszcze coś dodać. Bez Freddiego wśród nas i z Johnem poza polem widzenia, nie wiem co jeszcze można powiedzieć. Jako fan, chciałbym, żeby dano sobie spokój, ale książki o Queen zawsze dobrze się sprzedają, więc co ja mogę o tym wiedzieć?

Na kanale YouTube „Guitarist Magazine” wrzuciłeś kilka przewodników/recenzji. Planujesz stworzyć podobne rzeczy z wykorzystaniem Red Special albo chociaż jej kopii?

Tak, nagrałem chyba setki filmików dla Guitarist przez te wszystkie lata. Tak mi się przynajmniej wydaje. Demo czy dwa z Red Special? Obserwujcie ten kanał…

Pewnie, nie możemy się doczekać!

supersized-red-special7
fot.: theredspecial.com

Czy chciałbyś pracować nad oficjalnym filmem dokumentalnym poświęconym Brianowi Mayowi, w stylu (na przykład) „Under Review – 1973/1980”? 

Zdecydowanie. Powtórzę się, można o nim powiedzieć o wiele więcej niż tylko „Brian May z Queen” i myślę, że jest to historia warta opowiedzenia. Czy byłby tym zainteresowany, to już odrębna kwestia… może. Uważam, że „Days of Our Lives” to jak dotychczas najlepszy dokument o Queen, więc ten o Brianie musiałby osiągnąć podobny poziom. Nie muszę chyba wspominać, że nie zależy to ode mnie, ale chciałbym obejrzeć taki film dokumentalny bardziej niż cokolwiek innego!

(…)

Dziękujemy Simon za Twoją życzliwość i rozbudowane odpowiedzi. To była dla nas prawdziwa przyjemność. Składamy również podziękowania managementowi i współpracownikom Briana Maya, którzy umożliwili nam przeprowadzenie tego wywiadu. Comunità Queeniana Italiana jest wdzięczna. 

Od Queen Poland: Książka „Brian May’s Red Special” jak do tej pory nie ukazała się w wersji polskiej. Jej anglojęzyczną wersję, w relatywnie przystępnej cenie (biorąc pod uwagę, że to import), możecie nabyć TUTAJ.

Źródło: Comunità Queeniana Italiana
Wywiad przygotowali: Barbara Mucci, Raffaella Rolla
Claudio Tassone, Leonardo Pelz
Tłumaczenie: mike

ornament