Wywiad Briana dla magazynu Rolling Stone

Na początku lipca Brian udzielił wywiadu magazynowi Rolling Stone, dzieląc się refleksjami na temat obecnej trasy koncertowej, spuścizny zespołu oraz przemycając kilka informacji na temat filmu o Freddiem.

fot.: queenonline.com

Często mam wrażenie, że jest jak w dawnych czasach, ponieważ osiągnęło to takie rozmiary, jak w dawnych czasach. Jestem zaszczycony i szczęśliwy, że możemy grać w halach. Sięgnęło to skali większej, niż cokolwiek kiedykolwiek robiliśmy. To jest ogromne i niebezpieczne i żywe, jak nigdy wcześniej. Nie jesteśmy obiektem muzealnym, jesteśmy żyjącą jednostką.

– Brian May

Czego fani mogą spodziewać się po tej trasie?

Jeśli już nas kiedyś widzieli, to będą bardzo zaskoczeni, ponieważ cały show będzie wyglądał inaczej niż wszystko, co do tej pory robiliśmy. Bardzo chętnie skorzystaliśmy z technologii i wszystkich nowych zabawek. Choć koncert ma pewne elementy retrospektywne, będzie wyglądał bardzo świeżo. Jakby tego było mało, w naszym arsenale mamy też fenomenalnego wokalistę; Adam jest czymś naprawdę wyjątkowym i to w wielu aspektach.

Co rozumiesz przez „elementy retrospektywne”?

Cóż, ludzie chcą usłyszeć hity. Mamy więc obowiązek, bardzo przyjemny obowiązek, ale miło jest co nieco pozmieniać i utrzymać wszystkie piosenki przy życiu. Są również zaplanowane wcześniej elementy wideo. Ekrany są obecnie bardzo tanie, więc mamy mnóstwo materiałów wideo. Nagrania będą z nami w sporej interakcji, będą powiązane z tym, co dzieje się na scenie i poza nią. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale będzie element retrospekcji, odwołujący się do dni chwały, kiedy Freddie był wśród nas. Zatem echa przeszłości wybrzmią na nowo.

Scena podczas trasy w 2017 r.; fot.: queenonline.com

Nie mówisz o hologramie, prawda?

Nie, żadnych hologramów. Eksperymentowaliśmy z hologramami i uznaliśmy, że nie dają nam tego, co chcemy. Poza tym większość technologii, które ludzie nazywają hologramami, tak naprawdę nimi nie są. To optyczna iluzja nazywana Pepper’s ghost. Preferujemy rzeczy, które są bardziej elastyczne w sytuacjach grania na żywo. Zatem, nie. Nie używamy hologramów [śmiech]. Robimy inne rzeczy.

Pamiętam, jak Prince powiedział: „Zbyt wiele hitów, zbyt wiele hitów”. To przyjemny problem. Wrzucimy do setu kilka piosenek, których ludzie od bardzo dawna nie widzieli wykonywanych na żywo. Kłopot stanowi jednak to, co wyrzucić.

– Brian May

Na planie teledysku WWRY / Spread Your Wings

We Will Rock You obchodzi czterdziestolecie. Możesz opisać uczucie jakie wywołuje tupanie i klaskanie pełnej hali w rytm tej piosenki?

[śmiech] Partycypacja publiczności w We Will Rock You i We Are the Champions była swego czasu czymś zdumiewająco nowym. Kiedy ten utwór się narodził, koncerty nie były w ten sposób interaktywne. Szedłeś pomachać głową i niewiele więcej. Nie śpiewałeś podczas występu Led Zeppelin. Jednak zorientowaliśmy się, że ludzie śpiewali podczas konkretnych momentów naszych koncertów, więc pierwszą reakcją było „Hej, co tu się wyrabia? Dlaczego się nie przymkną? Dlaczego po prostu nie słuchają tego, co gramy?” [śmiech] Później nastąpiło olśnienie, że to jest coś niesamowitego. Ludzie biorą udział w tym, co robimy i koncert zaczął należeć zarówno do publiczności, jak i do zespołu. Stąd wzięły się We Will Rock You i We Are the Champions, stąd też później wzięło się Radio Ga Ga. Jestem szczęśliwy i dumny, że tak się stało, gdyż teraz jest to coś na skalę światową.

Poza tym, w konkretnych sytuacjach z naszej historii świetnie to działało, jak choćby na Live Aid, gdzie graliśmy dla publiczności, która nie wiedziała, że wystąpimy. Bilety wyprzedały się, zanim w ogóle dopisano nas do wydarzenia. A mimo to, ludzie doskonale wiedzieli, czego od nich oczekujemy, gdy wybrzmiały We Will Rock You i Radio Ga Ga. Wszyscy śpiewali podczas We Are the Champions. To była dla nas wielka chwila uświadamiająca, że te utwory przebiły się dalej, niż tylko do publiczności rockowej – trafiły do publicznej świadomości.

Teraz możesz je usłyszeć podczas meczów piłkarskich…

Tak. Wszędzie, na całym świecie. Najzabawniejsze jest przy tym to, że te piosenki nie powstawały z myślą o wydarzeniach sportowych. Sądzę, że mieliśmy świadomość takiej możliwości, ale tak naprawdę bardziej chodziło o naszą publiczność. Naszą rockową publiczność. Zaczęliśmy mieć świadomość, że możemy natchnąć wszystkich.

Twoja ostatnia duża trasa z Freddiem miała miejsce ponad 30 lat temu. Czego brakuje Ci w kontekście wspólnego bycia w trasie z nim?

To jak strata członka rodziny. W pewnym sensie oswajasz się z tym, a życie toczy się dalej, ale z drugiej strony nigdy tego nie przezwyciężysz, bo zawsze masz świadomość, że czegoś brak. Poza tym byliśmy w zespole dłużej i bliżej, niż w którymkolwiek z naszych małżeństw. Oczywiście, będzie mi brakowało Freddiego aż do śmierci, jako przyjaciela, kolegi z zespołu i kogoś z kim kreatywnie się napędzaliśmy. Był, jestem o tym przekonany, kimś prawdziwie wyjątkowym.

źródło: tumblr.com

Czy są jakieś nowe informacje w związku z filmem biograficznym o Queen?

Tak. Myślę, że nowością jest to, że wreszcie go realizujemy. Prace trwają od dwunastu lat, ale sądzę, że jesteśmy już bardzo blisko do ogłoszenia, że Fox dał zielone światło do przekazania pieniędzy. Zatem tak, myślę, że jesteśmy bardzo blisko.

Mamy już naszą gwiazdę. Naszym Freddiem będzie Rami Malek, który, jak sądzę, będzie niesamowity. Ma świetną prezencję i jest całkowicie poświęcony projektowi, co jest wspaniałe. Spędziliśmy z nim trochę czasu. Jest już całym sobą Freddiem, cudownie jest to obserwować. Mamy też fantastycznego producenta, Grahama Kinga, który jest prawdopodobnie najlepszym niezależnym producentem w Hollywood i nie tylko. Zebrał świetny zespół. Mamy też naprawdę, naprawdę świetny scenariusz. Nareszcie.

Jesteśmy [z Rogerem – przyp. QP] tam niczym dziadkowie projektu. Zatroszczymy się o muzykę, będziemy nadzorować sposób realizacji, co jest kolejnym świetnym projektem. Niemniej jednak nie można powiedzieć, że to my tworzymy ten film. Byliśmy z nim przez te 12 lat, żeby zaprowadzić go we właściwe miejsce, które odda sprawiedliwość Freddiemu. Mamy na to tylko jedną szansę i nastąpiła ona teraz.

fot.: queenonline.com

Nad czym jeszcze pracujesz, poza filmem?

Cóż, ostatnie trzy lata spędziłem na pisaniu książki zatytułowanej „Queen w 3-D”. Opiera się na stereoskopowych fotografiach, które robiłem przez te wszystkie lata, gdy byliśmy w trasie. Jestem podekscytowany premierą, która ma miejsce w przyszłym miesiącu.

Początkowo miał być to album, ale koniec końców powstało coś bliskie biografii. To zestaw fotek przedstawiających nas poza sceną oraz w oficjalnych i prywatnych sytuacjach. Żadna z tych fotografii nie ujrzała wcześniej światła dziennego. Ludzie będą mogli je zobaczyć podczas trasy. Myślę, że całość będzie zbyt ciężka, żeby ją ze sobą zabrać, ale ludzie będą mogli to zobaczyć podczas naszych występów.

Kiedy zacząłeś robić te stereofotografie?

Zacząłem robić stereoskopowe fotografie, gdy miałem 12 lat, gdyż odkryłem, jak się je robi. Zbierałem małe stereo-karty z opakowań płatków śniadaniowych. Te karty wyglądały bardzo płasko, ale po włożeniu je do wizjera, nagle przekraczałeś to okno do świata wirtualnej rzeczywistości. Zaintrygowało mnie to. Od tego momentu uznałem, że nie chcę robić płaskich zdjęć. Chce robić zdjęcia stereoskopowe, 3-D. Całe życie była to moja obsesja. Podczas tych wszystkich tras Queen miałem ze sobą aparat stereoskopowy. Patrząc na te zdjęcia naprawdę masz wrażenie, jakbyś tam był. Masz wrażenie, że możesz dotknąć Freddiego i że jesteś w tych miejscach.

fot.: brianmay.com

Macie też własną edycję Monopoly.

Tak, przyłożyliśmy się do tego. Napracowałem się przy tym, by wyszło autentycznie. Może brzmi to trochę trywialnie – Monopoly – ale Monopoly jest czymś, w co każdy uwielbia grać i zazwyczaj dotyczy biznesu, ale tym razem bardziej chodzi o kreatywność, co sprawia sporo frajdy.

Zmieniliście nazwy działek, takie jak Park Place i inne?

O, tak. W oryginalnej wersji najdroższe działki to Boardwalk i Park Place [w wersji polskiej – ul. Belwederska i al. Ujazdowskie 🙂 – przyp. QP]. W naszej wersji będą to Knebworth Park i Stadion Wembley. Jest tam też Madison Square Garden i Imperial College, gdzie dawaliśmy nasze pierwsze koncerty, jest Budokan w Tokio i cała reszta. Nie mogę się doczekać, kiedy sam zagram. Nawet pionki są bardzo w stylu Queen. Mamy gitarę, mamy odkurzacz z teledysku do I Want to Break Free, mamy dziewczynę na rowerze. Myślę, że ludzie będą się przy tym świetnie bawić.

Jest jeszcze coś, o czym chciałbyś porozmawiać?

[wzdycha] Możemy porozmawiać o pokoju na świecie.

Ok, jak możemy go osiągnąć?

[śmiech] Cóż, mam wrażenie, że władza na całym świecie wpada w ręce nieodpowiednich osób. Z definicji, ludzie chcący być u władzy są ludźmi, którzy nie powinni jej dostać. Myślę, że jest to aspekt, który wymaga naprawy na całym świecie.

Obecnie, w moich oczach, nie wygląda to zbyt dobrze. Niemniej jednak sporo działam w imieniu zwierząt na szczeblu lobbowania rządu, więc patrzę na to z dość bliska. Widzę co się dzieje. Widzę jak wiele jest w polityce załatwiania własnych interesów i jak bardzo zawładnięta jest przez pieniądze i siłę. To naprawdę smutne. Myślę, że potrzeba nam czegoś w rodzaju intelektualnej rewolucji, żeby wszystko wróciło na właściwe tory. Chciałbym znać rozwiązanie, ale pracuję nad tym.

Źródło: rollingstone.com
Tłumaczenie: mike

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s