Queen Poland

The biggest polish site about Queen

Brian i ja

Ciężarówka przewożąca sprzęt The Brian May Band; fot.: Rafał Sobczyk
Ciężarówka przewożąca sprzęt The Brian May Band; fot.: Rafał Sobczyk

30 września 1998 r. to pamiętny dzień dla każdego fana Queen w Polsce. Po raz pierwszy w naszym kraju miał zagrać nasz bohater – człowiek, który większość życia poświęcił na dostarczanie nam rozrywki. Dr Brian May, najbardziej oryginalny gitarzysta we wszechświecie. Ale po kolei. Do Warszawy przyjechałem dosyć wcześnie, bo ok. 9 – 10 rano. Miasto było dobrze oplakatowane reklamami promującymi koncert. Dotarłem do klubu Stodoła, gdzie poznałem fankę Martę oraz fana z Rosji, który pomógł mi zdobyć plakat (spasiba). Godziny mijały na rozmowach i poznawaniu nowych fanów. W końcu zaczęto nas wpuszczać, sprawdzać. Ale chyba niezbyt skrupulatnie, bo co niektórzy (sprytniejsi) wnieśli magnetofon i nagrali koncert🙂.

Po wejściu udałem się do stanowisk z gadżetami, gdzie nabyłem mini koszulkę promującą Another World, album, który miałem na kasecie i znałem już od kilku miesięcy. W pewnej chwili odnalazł mnie fan z Rosji i zaciągnął do baru, gdzie wznieśliśmy toast wódką (już byłem pełnoletni) za zdrowie Briana – „Na zdrowie!” [1].

T. E. Conway!; fot.: Rafał Sobczyk
T. E. Conway!; fot.: Rafał Sobczyk

Zaczęliśmy wchodzić na główną salę koncertową. Udało mi się dotrzeć w miarę blisko sceny, po lewej stronie nieopodal tych ogromnych głośników (kto był, ten widział). Przed Brianem wystąpił Artur Gadowski z zespołem.  Zagrali całkiem przyzwoicie, ale publiczność coraz głośniej krzyczała: „BRIAN, BRIAN!!!” i… zaczęło się, głos Artura Gadowskiego zapowiedział, że dzisiejszego wieczoru Brian May się spóźni i zamiast niego wystąpi Twitty Conway, co wprowadziło nieco niepokoju wśród publiki.

Ten wstęp był genialny i tuż po Only Make Believe zabrzmiały pierwsze dźwięki Space. Brian zaśpiewał pochylony jak na okładce płyty . Następnie przywitał się: „Witaj Warszawo, nareszcie jestem”.  Później kawałek Rainbow Since You’ve Been Gone i Business, dedykowany śp. Cozy’emu Powellowi, którego zastąpił Eric Singer. Przy tym kawałku nawaliła słynna Red Special.

Autor na tle ciężarówki The Brian May Band, w rękach trzyma plakat promujący koncert; zdjęcie z prywatnych zbiorów Autora
Autor na tle ciężarówki The Brian May Band, w rękach trzyma plakat promujący koncert; zdjęcie z prywatnych zbiorów Autora

Zrobiło się nieco zamieszania, były muzyczne improwizacje Spike’a Edneya, a Jamie Moses uraczył nas Hoochie Coochie Man. Wtem pojawił się Brian z gitarą akustyczną. Wszyscy wiedzieli co nastąpi. To była najpiękniejsza, najcudowniejsza wersja Love of My Life w wykonaniu publiczności. Nigdy nie słyszałem, żeby publika śpiewała tak równo, czysto i tak emocjonalnie. To było dla Freddiego, cudowna chwila, magia. Brak słów…

Nareszcie przemówiła słynna Red Special, od tej pory było bardzo rockowo, zespól  zagrał ze zdwojoną mocą. Poleciała wiązanka Queen – Fat Bottomed Girls, I Want It All czy The Show Must Go On! Były też solowe dokonania Briana promujące Another World (też zagrane), jak China Belle, gdzie dziewczyny z chórków (tworzące The Fabba Girls – Susie Webb i Zoe Nicholas) wyszły na przód sceny wywołując gorączkę wśród męskiej części widowni. Było też All the Way from Memphis (cover Mott The Hoople), zagrane pod koniec koncertu, czy radosne On My Way Up. Brian sięgnął też po kawałki z wcześniejszej płyty, Back to the Light, gdzie Driven By You dało porządnego kopniaka.  Resurrection  było zaś jak katapulta J. Były emocje, śmiech i chwile wzruszenia, jak przy No-One But You, gdzie Brian kierował mikrofon w stronę publiki. Widać było jak  bardzo jest wzruszony. Ech… jaka szkoda, że Queen z Freddiem nie mogli zagrać w Polsce.

Ciemność widzę! I pewnego mało znanego gitarzystę ;); fot.: Rafał Sobczyk
Ciemność widzę! I pewnego mało znanego gitarzystę😉; fot.: Rafał Sobczyk

Zabrakło Too Much Love Will Kill You, na które wszyscy liczyli. Brian miał jednak tego dnia kłopoty z gardłem, może dlatego wypadła ta cudowna kompozycja? Choć trzeba przyznać, że śpiewał wyśmienicie podczas tego koncertu.

Podziękowania należą się muzykom towarzyszącym Brianowi. Neil Murray na basie zaprezentował  świetne solo, a Eric Singer sprostał zadaniu zastąpienia Cozy’ego Powella (cała trasa Another World była Jemu dedykowana) i zagrał potężne solo na bębnach. Spike Edney na klawiszach ratował z opresji Briana, gdy gitara zaniemówiła (na pewno z wrażenia, że tak dobrze znamy te utwory :)), a gdy odzyskała głos dzielnie ją i Briana wspierał Jamie Moses. Podziękowania dla Pań z chórków – Susie Webb i Zoe Nicholas – wokalnie i wizualnie wypadły rewelacyjnie. I przede wszystkim ogromne podziękowania dla Briana, za ten wspaniały koncert, za Jego ciepło i niepowtarzalną grę. Najcudowniejsza muzyczna noc w moim życiu. Widziałem koncerty Queen z Paulem Rodgersem i Adamem Lambertem, jednak ten solowy Briana jest emocjonalnie mi najbliższy. Na sam koniec odśpiewaliśmy dla Briana i zespołu STO LAT, co wyraźnie ich wzruszyło.

Rafał Sobczyk

——————-

[1] ”na zdrowie!” – kilkanaście lat później Brian uczył tego powiedzenia publikę podczas jednego z Londyńskich koncertów z Adamem Lambertem🙂

ornament

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s