Queen Poland

The biggest polish site about Queen

Ciekawostki i anegdoty o Queen

Sesja do albumu “Jazz”

Sesja do albumu “Jazz”

  • Kiedy rozsyłano do stacji radiowych promocyjne krążki „Queen” (pierwsza płyta Queen z 1973 r.), EMI dołączało do nich mini-biografie członków zespołu, w formie kwestionariuszy. Brian May w rubryce „ambicje” wpisał „zostać pingwinem kiedy będę starszy”. I w 1991 roku chyba udało mu się spełnić to marzenie, jeśli popatrzeć na niego w teledysku „I’m Going Slightly Mad”.
  • Zespół do promocji singla „Bicycle Race” wynajął 20 nagich modelek i 200 rowerów, i nakręcił „nagi” wyścig, używając materiału do promocyjnego filmu i okładki singla. Kiedy firma rowerowa dowiedziała się o całej sprawie, odmówiła przyjęcia rowerów z powrotem; trzeba było wymienić siedzenia.
  • Queen + Kenny Everett
    Queen + Kenny Everett

    Był bodajże rok 1973 – do drzwi mieszkania w którym mieszkali członkowie Queen (razem) zapukała policja, po tym jak sąsiedzi narzekali na zbyt głośna muzykę. Freddie grzecznie wpuścił policjantów do środka i poczęstował ich ciasteczkami. Kiedy wyszli, stwierdził „Chciałbym zobaczyć ich w tym samochodzie w jakieś pół godziny po wyjściu”. Czemu? Nafaszerował ciasteczka marihuaną?

  • Jednym ze znaków rozpoznawczych Freddiego Mercurego był słynny mikrofon z połową statywu, z którym (prawie) zawsze występował na koncertach. Krąży wiele opowieści na temat tego, dlaczego była to właśnie połowa statywu. Jedna z popularnych wersji mówi, że pewnego razu statyw po prostu złamał się w trakcie jednego z pierwszych koncertów, ale… okazuje się, że to nieprawda! Tak naprawdę w czasie, gdy Freddie był jeszcze w zespole Ibex, był zmuszony używać bardzo popularnych w tym czasie mikrofonów z długim dwuczęściowym statywem i ciężką podstawą. A że chciał on już wtedy robić na scenie „show”, najzwyczajniej w świecie odkręcił statyw od podstawy, aby móc swobodnie poruszać się po scenie. Ta informacja wyszła na jaw po opublikowaniu wywiadu z gitarzystą Ibex, Mike’m Bersinem.
  • Freddie miał zwyczaj nadawać ludziom ze swojego najbliższego otoczenia „kswyki” z żeńskich imion – nawet jeśli nie zgadzały się z płcią delikwenta🙂 Na przykład: Brian May – Maggie Roger Taylor – Betty (po Elizabeth Taylor, ktorej Freddie był wielkim fanem) Peter Freestone (osobisty asystent Freddiego) – Phoebe John Deacon – Belicia (po aktorce Belici Beacon) Joe Fanelli (osobisty asystent Freddiego) – Liza Chris Taylor (roadie) – Crystal Elton John – Sharon Sobie samemu Freddie nadał imię Melina, po Melinie Mercouri.
  • Niektóre opisy na płytach Queen były dość żartobliwe. Na „Sheer Heart Attack” obok nazwiska Rogera napisano „Drums, vocals, percussion, screams”. „Screams” („krzyki”) to aluzja do bardzo wysokich nut, które śpiewał falsetem. Obok nazwiska Freddiego jest podpis „vocals, vocals, Bechstein Debauchery and more vocals” (Bechstein to rodzaj pianina). Na „A Night At The Opera” dopisano natomiast na końcu „…and nobody played synthesizers”, żeby nikt nie wziął skomplikowanych aranżacji instrumentalnych, nad którymi zespół tyle się natrudził, za syntezatory. Notabene, na pierwszej płycie Queen przez pomyłkę napisano zamiast John Deacon – „Deacon John”. John był oczywiście z tego powodu bardzo niezadowolony.
  • 7 października 1979 roku Freddie wystąpił z The Royal Ballet, tańcząc i równocześnie śpiewając orkiestrowe wersje „Bohemian Rhapsody” i „Crazy Little Thing Called Love”. Udział w tym przedsięwzięciu rozpoczął wielką przyjaźń – było to pierwsze spotkanie Mercury’ego z Peterem Freestonem, wówczas garderobianym Royal Ballet. Wkrótce Peter otrzymał zaproszenie na Crazy Tour, gdzie opiekował się kostiumami zespołu, a w trochę ponad rok później został osobistym asystentem Freddiego.
  • Crazy Hat party, Londyn 1979
    Crazy Hat party, Londyn 1979

    W 1979 roku przed koncertem w Saarbrucken Roger próbował zafarbować sobie włosy. Coś jednak nie wyszło i otrzymał kolor zielony. Za mało było już czasu żeby coś z tym zrobić, co zaowocowało jednym z najbardziej obciachowych momentów w jego życiu, jak sam potem stwierdził. Freddie w trakcie koncertu kilkakrotnie nabijał się z Taylora, co wprawiło go w taką frustrację, iż po występie rozwalił swój zestaw perkusyjny.

  • Na jednym z koncertów w Montrealu (najprawdopodobniej 26-1-1977) Brianowi spalił się wzmacniacz. Przerażony zaczął coś przy nim grzebać, przestawiać I jeszcze bardziej panikować. Freddie siedział przy pianinie i według planu – jego mikrofon miał być wyłączony. Brian w końcu do niego podbiegł i powiedział o usterce, na co Freddie półgłosem „po prostu poskacz sobie i udawaj że grasz – te bałwany i tak nie zauważą różnicy”. Mikrofon był włączony. Sala wybuchnęła śmiechem.
  • Brian May, grając na gitarze często używał zamiast zwykłej kostki monety sześciopensowej. Po tym, jak ten rodzaj monet został wycofany z obiegu w Wielkiej Brytanii, udało mu się nakłonić mennicę państwową do wybicia dodatkowej serii sześciopensówek, aby móc używać ich do gry.
  • Sztokholm’84 – kiedy zaczyna się „Save Me”, Freddie zaczyna śpiewac „It started all so well” („tak dobrze wszystko się zaczęło”). Brian jednak myli i spóźnia się na pianinie, co Freddie kwituje – „No, zbyt dobrze to się k…a nie zaczęło” po czym obaj wybuchają śmiechem i zaczynają od nowa.
  • Gdy asystent Queen, a w szczególności Rogera Taylora, wszedł na scenę podczas koncertu przynosząc im wodę, Freddie obwieścił 12 tysiącom ludzi: – To jest Crystal i słyszalem, że ma dużego ku…a i jest dobry w łóżku.
  • Koncert w dniu urodzin Freddiego, 1984
    Koncert w dniu urodzin Freddiego, 1984

    Koncert Queen z 5 września 1984 roku miał miejsce w dniu 38. urodzin Freddiego i jest parę śmiesznych sytuacji z tym związanych. Można usłyszeć publiczność śpiewającą parę razy w trakcie koncertu „Happy Birthday”. Zabawne momenty w trakcie „Love Of My Life”. Przed pierwszym wersem piosenki wydaje się, że Freddiego nie ma na scenie i Brian mówi: „Przykro mi, ale Freddie poszedł do domu na urodziny” i wtedy zaczyna pierwszy wers tylko z publicznością. Kiedy ma się zacząć drugi wers Freddie wraca na scenę i zaczyna śpiewać. Wtedy nagle zdaje się, że dostał kartkę urodzinową czy coś w tym rodzaju i mówi: „Nie mogę tego przeczytać!” Kiedy Freddie kontynuuje śpiewanie i dochodzi do części: „When i grow older, i will be there…” („Kiedy się zestarzeję, będę przy tobie”), śpiewa” „Kiedy się zestarzeję…38! Będę przy tobie.”

  • Panowie z Queen nazwali swoje dwa albumy „A Night At The Opera” i „A Day At The Races” („Noc w operze” i „Dzień na wyścigach”) tak samo jak nazywają się dwa filmy sławnych braci Marx, albowiem byli ich oddanymi fanami. Bracia Marx jak się o tym dowiedzieli, to zrobiło im się miło i wysłali do Queen liścik, w którym było napisane mniej więcej tak: „Dziękujemy, że nazwaliście swoje płyty tytułami naszych filmów. Jest nam bardzo miło. Mamy nadzieję, że wasz następny album, będzie się nazywał tak jak nasz nowy film: „Największe przeboje Rolling Stonesów”.
  • Na koncercie w Oakland (1978) Freddie przed „Love Of My Life”, kiedy na scenie zostaje sam z Brianem stwierdza „Roger i John poszli za kulisy, żeby im zrobić laskę. My musimy poczekać do końca koncertu”.
  • Logo Queen zaprojektował Freddie, opierając się na herbie brytyjskiej rodziny królewskiej (zresztą, trudno się dziwić).
  • Wiele piosenek Queen miało robocze tytuły, np.: Under Pressure – People On Streets My Baby Does Me – My Baby Loves Me Death On Two Legs – Psycho Legs My Melancholy Blues – Banana Blues Back Chat – Wooly Hat Tenement Funster – Tin Dreams Brighton Rock – Happy Little Fuck Now I’m Here – Peaches (imię groupie, z którą romans miał Brian). Podobnie było z albumami: Queen – Deary Me (od powiedzonka Roya Thomasa Bakera, kiedy coś nie wychodziło, a zdarzało się to często), albo „Top Facts, Pix And Info” Queen II – Over The Top („Ponad miarę”) The Miracle – The Invisible Man (od jednego z utworów)
Magic Tour
Magic Tour, 1986
  • Na koncercie w Mannheim w 1986 roku Freddie powiedział, że „Scheisse” to jedyne niemieckie słowo, jakie zna. Jestem pod wrażeniem jego umiejętności językowych, zwłaszcza, że trochę w tych Niemczech pomieszkał…
  • W Japonii (13-2-1981) Freddie zaczyna śpiewać intro do „Mustaphy”, potem daje publiczności zaśpiewać kawałek dalej i krzyczy – śpiewajcie k…a w tonacji!!!
  • Kiedy zespół koncertował w RPA, pewnego wieczoru, kiedy muzycy mieli czas wolny, zabrano ich i ekipę do wodopoju, żeby mogli sobie pooglądać dzikie zwierzęta. Dalej zacytuję Spike Edney’a: „Przeszliśmy 10 mil drogą, wlokąc kosze z butelkami szampana. Byli wszyscy: zespół, ekipa, ochroniarze. Nikt wcześniej nie uczestniczył w podchodzeniu do dzikich zwierząt, więc panowało spore podniecenie. Wszyscy się uciszali „Ćśś..nie możecie hałasować, bo zwierzęta się wystraszą.” Przez 10 minut siedzieliśmy nieruchomo w całkowitym milczeniu. Nagle tuż przed nami przeleciała ćma, a Freddie zapytał: „Niech mnie szlag, to mają być te dzikie zwierzęta?!” Oczywiście wszyscy zaczęli wyć ze śmiechu, zwierzęta się wypłoszyły, a nasz przewodnik powiedział: „Równie dobrze możemy wracać do domu. Dzisiaj już niczego nie zobaczymy”.
  • Po nagraniu przez Queen gitarowej wersji „God Save The Queen” (hymn Anglii), każdy ich koncert kończył się tym utworem. Były tylko trzy wyjątki od tej reguły. Na dwóch koncertach w Dublinie w 1984 zamiast GSTQ zagrali końcówkę „A Day At The Races”, żeby nie drażnić Irlandczyków. Żeby było ciekawiej, w 1986 roku, słynny koncert w Sloane Castle został normalnie zakończony Królewskim hymnem. Już im to wisiało co Irlandczycy pomyślą?🙂 Koncert w Hyde Parku rownież nie zakończył się „God Save The Queen”, jako że zespół przekroczył swój czas i nie mógł zagrać bisów – po nich właśnie (taki „niby” bis, udawany, co to NA PEWNO miał być) miała taśma być odegrana – policja zabroniła im ponownego wyjścia na scenę i koncert zakończył się przedwcześnie.
  • Niektórzy twierdzą, że słuchając od tyłu wstępu do piosenki „One Vision” z albumu „A Kind Of Magic”, można usłyszeć satanistyczne przesłania („My sweet satan, I’ve seen some sabbath” albo coś podobnego). Wspomniano o tym nawet w pewnej pracy magisterskiej o satanizmie. Ale tak naprawdę te dźwięki pochodzą ze ścieżki dźwiękowej filmu „Żelazny orzeł”.
  • Istnieje plotka głosząca, że puszczając od tyłu refren piosenki „Another One Bites The Dust”, można usłyszeć zdanie „It’s fun to smoke marihuana”, albo „give some acid”. Kto jest ciekawy, niech sam sprawdzi – link jest tutaj. Tak naprawdę jednak jest to sprawa autosugestii, złudzenia słuchowego i przypadku – nigdy nie udowodniono, jakoby członkowie Queen stosowali takie sztuczki w swoich piosenkach. Ale faktem jest, że wielu muzyków umieszcza w swoich piosenkach różne „ukryte przesłania”, np. Frank Zappa albo Nine Inch Nails.
  • W 1991 roku różne dziwne rzeczy działy się na posiadłości Rogera Taylora. Oto, co napisała ówczesna prasa: „Perkusista supergrupy Queen wkurzył się po tym, jak odmówiono mu pozwolenia na postawienie kamiennych lwów na słupach bramy wjazdowej do jego wiejskiej posiadłości. Więc zamiast lwów postawił tam dwa najbardziej kiczowate ogrodowe gnomy, jakie tylko udało mu się znaleźć. A żeby się upewnić, że nie umkną niczyjej uwagi, dodatkowo je podświetlił. Przewodniczący lokalnej rady gminy omal nie zemdlał z wrażenia na widok gnomów. Poskarżył się władzom w Thursley, niedaleko Hindhead, Surrey, które kazały Rogerowi usunąć figurki. „Wyglądało to jak wjazd do parku rozrywki, a nie do wiejskiego domu”, pluł się wczoraj burmistrz. Roger, który żyje w pokrytej bluszczem posiadłości od 12 lat, kupił gnomy za 9 funtów od sztuki. Powiedział: „Te gnomy naprawdę są obrzydliwe i sam nie mogłem znieść ich widoku. Ale cieszę się, że to zrobiłem – i może wstawię je z powrotem w przyszłym tygodniu.” Roger wyprowadził swoich sąsiadów z równowagi już 18 miesięcy temu, gdy w domu urządził przyjęcie laserowe. Kilku miejscowych ludzi zadzwoniło na policję twierdząc, że wylądowało UFO.”
  • Podczas Live Aid
    Podczas Live Aid

    Queen znalazł się w Księdze Rekordów Guinessa. W kategorii „Muzyka – Koncert Charytatywny Gwiazdy Rocka” zwyciężył „The Freddie Mercury Tribute Concert” z 1992 roku, dzięki któremu zebrano największą ilość pieniędzy.

  • Tim Staffel oraz Roger Taylor, którzy swego czasu byli razem w zespole Smile, nieoczekiwanie podjęli współpracę ponad 10 lat po rozpadzie zespołu. Stało się to jednak przez przypadek. Otóż, Tim zaprojektował postać kosmity z okładki solowej płyty Rogera, „Fun In Space”. Ale, co ciekawe, Roger nie wiedział, że w firmie gdzie złożył zamówienie na projekt okładki pracuje Tim, zaś Tim nie wiedział że zleceniodawcą był Roger. Obaj dowiedzieli się o tym dopiero po fakcie.
  • Na koncercie w Hannowerze w 1984 r., po wykonaniu „Hammer To Fall”, Freddie spadł ze schodów i doznał kontuzji nogi. Mimo to kontynuował występ, zaniesiony do pianina przez dwóch asystentów. Koncert został jednak skrócony.
  • Płyta „A Kind Of Magic” została pomyślana jako soundtrack do filmu „Nieśmiertelny” („Highlander”). Jednak w filmie piosenki nie zawsze pojawiają się w identycznej wersji jak na albumie. Piosenkę „A Kind Of Magic” słychać podczas napisów końcowych w zupełnie zmienionej aranżacji, natomiast „Who Wants To Live Forever” jest zaśpiewane w całości przez Freddiego (na albumie śpiewa również Brian). Oprócz tego w filmie występuje fragment piosenki „New York New York” w wykonaniu Freddiego.
  • Koncert w Osace w 1979 r. Freddie często zapowiadał piosenki, ale tego dnia się pomylił i zapowiedział „Death On Two Legs” zamiast „If You Can’t Beat Them”. Pozostali członkowie zespołu powiedzieli mu o jego pomyłce i tym razem Freddie dobrze przedstawił utwór – z typowym sobie „fuck off” („odpieprzcie się”) na końcu zdania.
  • Koncert we Frankfurcie. Monolog Freddiego: „Mamy nowy album – do tańczenia… Chcecie go usłyszeć? Nie chcecie go usłyszeć. Nie chcecie go usłyszeć? Jeśli nie chcecie go usłyszeć, to wyp…dalajcie do domu!”
  • fot.: Peter Hince
    fot.: Peter Hince

    W książce Terry’ego Pratchett’a „Dobry Omen” główny bohater, diabeł o imieniu Crowley, ma samochód o cudownych właściwościach, sprawiający że każda kaseta odsłuchiwana w samochodowym odtwarzaczu MC po dwóch tygodniach zmienia się w składankę Queen. Wynika z tego kilka zabawnych sytuacji: Crowley’owi udało się nagrać diabła konkurenta na taśmę. Zastanowił się: – …a może zacząć go odtwarzać i odtwarzać, aż nie zmieni się we Freddiego Mercury? Wzdrygnął się. – Nawet on nie zasługuje na taki los.

  • Jedna z misji w grze GTA 2 nazywa się „Radio Za Za”. Treść zlecenia brzmi: „A new Zaibatsu drug mixed with Futuro FM’s music is sending people crazy, which is what the Loonies are supposed to do. Reverse the situation.” Zbieżność nazw raczej nieprzypadkowa.
  • Na słynnym koncercie w Rio de Janeiro z 1985 r. Freddie założył sztuczny biust do „I Want To Break Free” i chociaż fanom to nie przeszkadzało, brytyjska prasa zrobiła z tego wielkie halo i napisała, że publiczność poczuła się obrażona, ponieważ „I Want To Break Free” była dla niej symbolem walki o wolność. Istniejący bootleg udawadnia, że wcale tak nie było.
  • Przy pracy nad utworem z „Barcelony” – „La Japonaise”, który jest częściowo po japońsku, Freddiemu pomagał Kaz Watanabe, który ciągle poprawiał Freda. – Kogo to obchodzi! – Freddie wybuchnął pewnego dnia – no to akcentujesz to źle, ale pie….sz kotka za pomocą młotka, zamiast podbijać świat. Kogo to obchodzi!
  • Przyjaciel Freddiego ze szkoły z internatem w Indiach: „Słyszę go jak skrzeczy niczym banshee, biegnąc przez internat i wrzeszcząc: Kto szczypnął moje mydło!!”
  • Przepływając promem przez Budapeszt Freddie zobaczył bardzo okazały budynek i powiedział „A cóż to za przepiękna budowla?! Kupuję ją!”. Okazało się, że to była to siedziba parlamentu.
  • Anegdota z okresu, gdy Freddie mieszkał w Monachium z Barbarą Valentin, aktorką. Otóż kiedy pojechali robić świąteczne zakupy, wychodząc z samochodu Barbara powiedziała do Freddiego, aby zamknął drzwiczki auta. Freddie spytał się jej, jak to się robi. Barbara zniecierpliwiona krzyknęła: „Po prostu wciśnij przycisk!”. Wtedy Freddie wkurzony wrzasnął na nią: „Jestem gwiazdą rock’n’rolla! To nie ja mam wiedzieć, jak się wciska przycisk! Zadzwoń po Phoebe (pseudonim Petera Freestone’a, osobistego asystenta Freddiego), niech przyjdzie tutaj i zrobi to za mnie, ale już!”
  • Treść dedykacji, jaka znajduje się na solowej płycie Freddiego „Mr Bad Guy”: „Specjalne podziękowania dla Briana, Rogera i Johna za nie wtrącanie się. Specjalne podziękowania dla Mary Austin, Barbary Valentin za wielkie cyce i złe prowadzenie się, Winnie za wikt i opierunek. Ten album dedykuję mojemu kotu Jerry’emu – także Tomowi, Oscarowi i Tiffany’emu i wszystkim miłośnikom kotów we wszechświecie – chrzanić pozostałych.”

Źródło: Queen Corner Online