Queen Poland

The biggest polish site about Queen

Dyskografia Queen: A Day at the Races (1976)

Somebody to Love, 1976
Somebody to Love, 1976

Jest to nowe, trochę odmienne, ale nadal brzmi tak, jak brzmiał Queen. To zdecydowanie kontynuacja A Night at the Opera.

RYS HISTORYCZNY

Wydano: 10. grudnia 1976 r. (UK), 18. grudnia 1976 r. (USA); Zarejestrowano: lipiec – listopad 1976 w The Manor, Wessex i Sarm Studios; Długość: 44:20; Wytwórnia: EMI
Wydano: 10. grudnia 1976 r. (UK), 18. grudnia 1976 r. (USA); Zarejestrowano: lipiec – listopad 1976 w The Manor, Wessex i Sarm Studios; Długość: 44:20; Wytwórnia: EMI

Choć niewątpliwie A Day at the Races można śmiało uznać za kontynuację, czy wręcz bliźniaka A Night at the Opera (wypowiadał się o tym zarówno sam zespół – pozytywnie, jak i Roy Thomas Baker – negatywnie, wyrażając pogląd w magazynie Mojo Classic, że „zaśmierdziało sequelem”), to jednak atmosfera i okoliczności, w jakich powstawały oba albumy były zgoła odmienne.

Queen zdecydowanie postanowił zasmakować rozkoszy płynącej z sukcesu Nocy w Operze oraz odpocząć po ekstensywnej trasie koncertowej, która trwała od listopada 1975 r. do kwietnia 1976 r. I tak Brian po ośmiu latach znajomości poślubił wreszcie Chrissy Mullen (ceremonia odbyła się 29 maja 1976 r. w St. Osmund’s Roman Catholic Church w Barnes), zaś grupa odbierała rozmaite nagrody za zeszłoroczny album, w tym złotą płytę (Freddie nawet stłukł szybkę, żeby sprawdzić, czy vinyl rzeczywiście jest ze złota).

Kiedy zespół wreszcie wkroczył do studia, to wszystko również działo się pod zdecydowanie mniejszą presją i z nie aż takim rozmachem. Wystarczy zwrócić uwagę na fakt, że A Day at the Races powstało w zaledwie trzech studiach nagraniowych – The Manor, Wessex Studios oraz Sarm Studios. To dość słaby wynik, w porównaniu z siedmioma różnymi miejscami powstawania poprzedniczki Dnia na Wyścigach. Trudno jednak dziwić się takim zmianom – grupa tym razem nie walczyła o swoje „być albo nie być”.

Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 16.10.1976 r.
Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 16.10.1976 r.

To był także pierwszy raz, kiedy Queen nie skorzystali z usług Roya Thomasa Bakera, jak również żadnego innego producenta, stawiając na własną wiedzę i zdobyte doświadczenia (choć, jak zawsze, wielką pomocą okazał się być inżynier dźwięku Mike Stone, który nawet udzielił się wokalnie w jednym z utworów). Sesje do albumu – przerwane we wrześniu serią koncertów festiwalowych oraz wielkim darmowym występem w Hyde Parku, gdzie zadebiutowała część utworów z nadchodzącej płyty (Tie Your Mother Down, You Take My Breath Away) – zostały zakończone w listopadzie 1976 r., zaś sam krążek ukazał się niespełna miesiąc później.

A Day at the Races zaskarbił sobie sympatię słuchaczy, choć część krytyków punktowała, że płyta stanowi zaledwie delikatne odświeżenie sprawdzonej na A Night at the Opera formuły, przez co jest mało odkrywcza i nie do końca zasługuje na płynące pod jej adresem pochwały. Cóż, z jednym na pewno można się zgodzić – choć zawartość nie była aż tak różnorodna, jak na poprzedniczce, to nie da się nie zauważyć bezpośrednich odniesień pomiędzy oboma longplayami. Pomijając zaczerpnięcie tytułów od filmów Braci Marx, dość łatwo dostrzec analogię pomiędzy You Take My Breath Away i Love of My Life, odnoszącą się do Bohemian Rhapsody kompleksowość The Millionaire Waltz (choć to Somebody to Love okrzyknięto nowym Bo Rhap), „kontynuację” przez You and I wątków rozpoczętych w You’re My Best Friend, czy wreszcie wodewilowość Good Old-Fashioned Lover Boy, która była uskuteczniana przez Freddiego w Lazing on a Sunday Afternoon oraz Seaside Rendezvous. Jednak pomimo tych podobieństw – uważanych zresztą przez fanów bardziej za zaletę, aniżeli wadę – A Day at the Races jest niewątpliwie albumem cięższym, bardziej surowym i mniej perfekcjonistycznym niż A Night at the Opera.

Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 23.09.1976 r.; fot. Michael Ochs
Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 16.10.1976 r.; fot. Michael Ochs

Wydaniu krążka towarzyszyła dość ciekawa promocja – John Reid zorganizował między innymi wyścig konny w Kempton Park podczas Queen Day, gdzie EMI było sponsorem gonitwy A Day at the Races Hurdle, prawdopodobnie stał również za zorganizowanym spotkaniem Queen w domu Groucho Marxa w marcu 1977 r., gdzie ostatni z żyjących Braci Marx wykonał jedną ze swoich piosenek, a zespół odwdzięczył się wersją a capella ’39.

Być może powyższe zabiegi dopomogły wielkiemu sukcesowi pierwszego singla z płyty – Somebody to Love dotarło do miejsca nr 2 na brytyjskich oraz do pozycji nr 13 na amerykańskich listach przebojów. Niestety, pozostałe single nie radziły sobie już tak dobrze. Tie Your Mother Down osiągnęło 31 pozycję w Wielkiej Brytanii i 49 w USA, Long Away w ogóle nie wdarło się do notowań, zaś Queen’s First EP, którego głównym utworem było Good Old-Fashioned Lover Boy dotarło wprawdzie do 17 miejsca w UK, jednak ze względu na brak nowości (pozostałe kawałki na EP pochodziły z poprzednich płyt studyjnych Queen), było postrzegane raczej jak wyciskacz pieniędzy od fanów. Samemu albumowi udało się jednak zawojować listy przebojów, zarówno w kraju (miejsce 1), jak i za Oceanem (miejsce 5).

OKŁADKA

Plakat; fotografie wykorzystane we wkładce do albumu;
fotografie z wkładki do albumu;

W skrócie – negatyw A Night at the Opera, co miało zarazem sugerować ciągłość brzmienia przyjętego przez Queen, jak również podkreślić pewne zasadnicze odrębności pojawiające się na obu albumach. Zwraca uwagę fakt, że czarne tło i nieco mniej spektakularne logo zespołu sprawiają wrażenie surowości, większego stonowania materiału. Cóż, chyba rzeczywiście A Day at the Races jest nieco bardziej oszczędna w zabiegi produkcyjne oraz bogactwo prezentowanych brzmień (niemniej jednak mniej od A Night at the Opera wcale nie oznacza, że mało w ogóle).

TRACKLISTA

Queen w 1976 r.
Queen w 1976 r.

Strona A:

1. Tie Your Mother Down
2. You Take My Breath Away
3. Long Away
4. The Millionaire Waltz
5. You and I

Strona B:

6. Somebody to Love
7. White Man
8. Good Old-Fashioned Lover Boy
9. Drowse
10. Teo Torriatte (Let Us Cling Together)

Bonus Hollywood Records (1991):

11. Tie Your Mother Down (remix)
12. Somebody to Love (remix)

Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 16.10.1976 r.

Bonus EP Universal Records (2011):

1. Tie Your Mother Down (backing track mix)
2. Somebody To Love (live at Milton Keynes Bowl, czerwiec ’82)
3. You Take My Breath Away (live at Hyde Park, wrzesień ’76)
4. Good Old-Fashioned Lover Boy (Top Of The Pops, lipiec ’77)
5. Teo Torriatte (Let Us Cling Together) (2005 HD remix)

Bonus Video iTunes (2011):

1. You Take My Breath Away (live at Earl’s Court, czerwiec ’77)
2. Tie Your Mother Down (live at Milton Keynes Bowl, czerwiec ’82)
3. Somebody to Love (wideo promocyjne)

INFORMACJE O UTWORACH

  • Tie Your Mother Down – utwór napisany przez Briana w 1968 r. na hiszpańskiej gitarze, w Teide Observatory na Teneryfie, gdzie May wraz z kolegami prowadził badania do doktoratu z astronomii. Pozostający pod wrażeniem dokonywanych obserwacji, Brian nie mógł spać wieczorami, więc siadał i brzdąkał na gitarze akustycznej. Tak wpadł mu do głowy główny riff i refren „tie your mother down”. Podczas nagrywania z Queen, gitarzysta planował zmienić ten tytuł, jednak Freddie przekonał go, że jest świetny i „dobrze mu się kojarzy”. Reszta jest historią. Tie Your Mother Down to klasyczny rocker, który stał się stałym elementem koncertów zarówno Queen (praktycznie każdy występ w okresie wrzesień 1976 – sierpień 1986), solowych występów Briana (w 1998 r. powstała nawet wersja country), jak również Queen + Paul Rodgers oraz Queen + Adam Lambert. Jak twierdzi Brian – kawałek powinien znaleźć się na albumie Greatest Hits, ale zespół narzucił sobie zbyt restrykcyjne warunki kwalifikowania piosenek na składankę (minimum top 30 na liście przebojów). Do utworu powstał teledysk, stanowiący w zasadzie zwykły performance video, który zarejestrowano podczas próby przed koncertem w Nassau Coliseum w Nowym Jorku, w lutym 1977 r. Reżyserem był Bruce Gowers, zaś jedyny spektakularny moment stanowiła eksplozja – tak mocna, że podmuch zrzucił Rogera z taboretu.  Instrumenty: bazę dla utworu stanowiły Red Special (May), Fender Precision (Deacon) i perkusja Ludwig (Taylor). Potem Brian dodał dwie gitary prowadzące i jeszcze jedną rytmiczna. W intrze poprzedzającym utwór wykorzystano gong Paiste i zarejestrowano około sześciu ścieżek gitarowych. Wokal: Główny wokal został zaśpiewany przez Mercury’ego, z kolei w refrenach mamy do czynienia z różnymi konfiguracjami, choć zdecydowanie wybija się tutaj głos Briana. W pierwszym refrenie główną melodię śpiewa Freddie i Brian w lewym kanale oraz Brian i Roger w prawym kanale, ponadto Taylor jest odpowiedzialny za wysokie harmonie. W słowie „down” pojawia się niski wokal Briana, podwojony. W „all your love tonight” główna melodia to Mercury, trzyczęściowa wysoka harmonia – Roger, niższy rejestr – May. Drugi refren jest zaśpiewany w tej samej konfiguracji, lecz w zmienionej tonacji. W trzecim refrenie Pierwsze dwa „tie your mother down” są dwuścieżkowe, ze wszystkimi śpiewającymi unisono wysoką część i Brianem wyśpiewującym niskie partie, przy współudziale być może Johna (lub kolejnego Maya, możliwe, że Mercury’ego). W kolejnych „tie your mother down” dodano wysoką część Rogera, w „all your love tonight” znika niska część śpiewana przez Briana i Johna/Briana/Freddiego, pozostają trzy ścieżki wokalu, gdzie główna melodia jest najniższa, pozostałe dwie ścieżki to Taylor (w wysokim rejestrze osiągający E4).

Powiem Wam prawdę, wiem co się stało. Czasami wpada Ci do głowy mały riff, dorzucasz do niego kilka słów i potem nawet nie zastanawiasz się, co one oznaczają. Pamiętam, że myślałem sobie – to nie jest dobry tytuł dla tej piosenki, ale wszyscy powtarzali: „Nie, brzmi całkiem dobrze”. Postanowiliśmy więc zbudować tekst w okół tego tytułu. Ot i cała historia, moi drodzy.

– Brian May, Rockline, 4.02.1991

Myślę, że sekretem rock and rollowego gitarowego grania jest wygrywanie akordu A… głośno. Wszystko inne jest drugorzędne. Ta teza potwierdza się za każdym razem, gdy gram Tie Your Mother Down. Najzabawniejsze jest to, że Tie Your Mother Down nigdy nie stało się hitem. Wszyscy pamiętają piosenkę, ale na brytyjskich listach przebojów dotarła w okolice 35. pozycji, a w Ameryce nie osiągnęła nic, o ile dobrze kojarzę. Niemniej jednak zawsze, gdy na scenie robi się nieciekawie, zaczynam ją grać i publiczność zawsze się rozbudza, to riff ratujący z każdej opresji.

Napisałem Tie Your Mother Down, gdy byłem astronomem prowadzącym badania w małym obserwatorium położonym w paśmie wulkanicznym. Każdego ranka, gdy kończyliśmy obserwację przestworzy, nie mogłem zasnąć, gdyż byłem zawsze zbyt podekscytowany, więc siadałem na zewnątrz z małą akustyczną gitarą i grałem do wschodu słońca. Oczywiście moi koledzy sądzili, że nie ma dla mnie ratunku, ale nie obchodziło mnie to. Tak czy owak, to tam napisałem riff do Tie Your Mother Down.

Pamiętam, gdy zagrałem ten riff Freddiemu Mercury’emu. Zastanawiał się jaki nadałem mu tytuł. Powiedziałem „Tie Your Mother Down, ale oczywiście nie możemy tego zachować. Musimy napisać coś odpowiedniego”. A on na to „Nie, to jest w porządku! Dla mnie ma to sens!” To jak historia o jajecznicy, ale w tym wypadku nasza jajecznica nie ruszyła się z miejsca [1].

Utwór był zainspirowany wspaniałym irlandzkim gitarzystą bluesowym Rorym Gallagherem. To nie był hołd per se, ale niektóre zagrania na pewno pochodzą od niego. Rory był świetnym muzykiem i wielkim gentlemanem rock and rolla. Był moim bohaterem, a później także przyjacielem.

– Brian May, Wire Choir, nr 2, listopad 1998

Ten kawałek powinien znaleźć się na albumie Greatest Hits, a nie znalazł się dlatego, że byliśmy bardzo restrykcyjni i pedantyczni pod względem zawartości. Postanowiliśmy, że to musi być utwór z Top 30 i koniec. Tie Your Mother Down dotarło zaledwie do miejsca nr 32, więc nie mogliśmy zamieścić tej piosenki. Pewnie był to kiepski pomysł.

– Brian May, Goldmine, 10.08.2001

To bardzo koncertowa piosenka, jest to coś, co ludzie od razu rozpoznają, ale także coś, co obecnie wielu adeptów gitary grywa. Riff stworzyłem na Teneryfie, jednym z moich ulubionych miejsc na ziemi, przywiozłem go z powrotem, zagrałem chłopakom i spodobało im się.

– Brian May, 2003

To kawałek napisany przez Briana, nie wiem z jakiego powodu. Może był w jednym ze swoich nikczemnych nastrojów. Myślę, że próbuje mnie przewyższyć pod tym względem po Death On Two Legs.

– Freddie Mercury, Kenny Everett Radio Show, listopad 1976

Zaczynamy od utworu Briana zatytułowanego Tie Your Mother Down, ostatnio stał się częścią naszych koncertów. Prawdę mówiąc, zagraliśmy go w Hyde Parku, zanim został nagrany w studiu. Udało mi się okiełznać tę piosenkę przed publicznością, zanim zarejestrowałem wokal do niej. To bardzo hałaśliwy kawałek, więc pasował mi.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

Często zastanawiam się, o czym to w ogóle jest.

– Roger Taylor, 1991

[1] Prawdopodobnie chodzi o książkę „Scrambled Eggs Super!” znanego amerykańskiego autora dziecięcego, Dr Seussa. Opowiada o Peterze T. Hooperze, który znudzony smakiem jajecznicy z kurzych jaj zaczął podróżować w poszukiwaniu jaj egzotycznych ptaków.

  • You Take My Breath Away – intymny i emocjonalny utwór Freddiego, napisany dla ówczesnego kochanka Freddiego – Davida Minnsa, a nie jak długi czas przypuszczano, dla Mary Austin. Pierwsze jej wykonanie na żywo miało miejsce we wrześniu 1976 r. w Edynburgu, jeszcze przed wydaniem albumu, z kolei w repertuarze koncertowym piosenka utrzymała się do czerwca 1977 r., kiedy to została zastąpiona przez My Melancholy Blues. Instrumenty: backing track stanowił fortepian Bechstein (Freddie), któremu towarzyszyły talerze Taylora. Brian nagrał jedną ścieżkę gitary prowadzącej i trzy dodatkowe do orkiestracji (wszystko na Red Special), podczas solówki Maya pojawia się bas Fender Precision (John). Wokal: wszystkie wokale należą do Freddiego. Zarejestrowano jedną ścieżkę głównego wokalu i do aż pięciu ścieżek harmonii.

Ten kawałek zrobiłem sam. Zwielokrotniłem samego siebie. Pozostali nie zostali wykorzystani pod kątem głosów. Zagrałem na fortepianie i w zasadzie nie wiem jak zdołaliśmy zagrać tak prosto, wiesz, z tymi naszymi wszystkimi nakładkami i tym podobnymi rzeczami. Ludzie zdają się myśleć, że przesadzamy ze złożonością, a to nieprawda. Wszystko zależy od poszczególnego utworu, kiedy tego potrzebuje – robimy to. Tutaj jest dość skąpo, jak na Queen i nasze standardy.

– Freddie Mercury, Kenny Everett Radio Show, listopad 1976

You Take My Breath Away to wolna ballada z nowym zacięciem. To kolejny utwór, który zagrałem w Hyde Parku, tylko ja i fortepian. To było bardzo stresujące, grać samemu przed 200.000 ludzi. Nie myślałem, że mój głos sie przebije, to bardzo emocjonalny, spokojny numer.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

Do uzyskania brzmienia skrzypiec stosuję szczególną kombinację pickupów: podstrunnicowego i środkowego. Oba pracujące w fazie dają bardzo łagodne brzmienie. Z kolei na wzmacniaczu pojawia się taki moment, gdy dźwięk ma już ulec zniekształceniu, ale nie do końca. Zamiast używać kostki, uderzam podstrunnicę prawą dłonią, co wprawia wszystko w ruch. Potem wszystko samo się utrzymuje, prawie nie musisz uderzać.

– Brian May, On The Record, 1982

Do nagrywania Races przystąpiliśmy po powrocie z spektakularnej trasy w Japonii, zakochaliśmy się we wszystkim co japońskie, w tym także w ich muzyce. Fortepianowe rozpoczęcie, na którym Breath jest oparte, to bez wątpienia skala pentatoniczna. Freddie był też na tyle sprytny, by pozostawić pedał sostenuto dociśnięty w odpowiednim momencie, więc wszystkie pięć dźwięków jest słyszalnych kotłujących się razem, gdy akord już wygasa. Wokale opierają się na akordach tła, dlatego osiągają podobny efekt, gdy nałożono na nie efekt „wirowania”.

– Brian May, 2003

Myślę, że harmonie mogą być niebezpieczne, mogą doprowadzić do poczucia przeciętności, a tego staramy się uniknąć. Staramy się sprowadzić harmonie do ekstremum i nie czynić ich zbyt kameralnymi, przytulnymi. I zbyt mdłymi i wygładzonymi. Mamy szczęście z kombinacją naszych głosów. Myślę, że nasza trójka, która śpiewa – która współtworzy większość wokali – ma bardzo różne głosy, ale mieszają się dość dobrze, dzięki tym różnicom. W moim głosie mam sporo „ostrza”, całkiem dużo chropowatości i potrafię śpiewać wysoko. Brian ma dobry miękki wokal, a Freddie ma bardzo silny głos z szeroką skalą w obu rejestrach. Ja nie jestem zbyt dobry w niskim wokalu, on jest bardzo dobry w niskim rejestrze, jest też dobry w wysokich dźwiękach. I wydaje mi się – nie wiem – chodzi mi o to, że wykorzystujemy harmonie w różny sposób, jak sądzę. Przykładowo, w You Take My Breath Away to w większości Freddie, a początek i koniec tej piosenki to prawdziwe popisy harmonii wokalnej, bez żadnej sekcji rytmicznej.

– Roger Taylor, wywiad radiowy w USA, 1976

  • Long Away – Typowe jęczydło Briana. Typowa nastrojowa piosenka Briana, stanowiąca ciekawe połączenie całkiem żwawej melodii z niezbyt radosną treścią.  Jest to prawdopodobnie jeden z najmniej docenianych utworów Maya, choć pod kątem technicznym należy niewątpliwie do jednych z lepszych. Kawałek ukazał się na singlu w USA, Kanadzie i Nowej Zelandii (z You and I na stronie B), jednak nic nie zwojował. Był to także pierwszy singiel Queen, na którym na stronie A głównym wokalistą nie był Freddie Mercury. Long Away było ćwiczone przez zespół na próbach do brytyjskiej części trasy A Day at the Races w maju 1977 r., ale ostatecznie nie znalazło się w repertuarze koncertowym. Utwór zadebiutował na żywo – w wersji jednozwrotkowej – dopiero 8 kwietnia 2005 r., podczas koncertu Queen + Paul Rodgers w Pesaro. Entuzjastycznie przyjęty przez publiczność, pojawił się jeszcze podczas koncertów formacji w Budapeszcie, Jokohamie, Nagoi oraz Fukuoce. Innym znamiennym wykonanie jest to z 11 maja 2010 r. w londyńskim klubie Scala, gdy Brian i Roger dołączyli do Taylora Hawkinsa i Coattail Riders. Instrumenty: podstawę stanowił dwunastostrunowy Burns (May), bas Fender Precision (Deacon) oraz perkusja Ludwig (Taylor). Następnie Brian dodał trzy partie Red Special oraz rytmiczną/prowadzącą partię Burnsa. Wokal: główny wokal należy do Briana, w chórkach wspomagają go Roger (wysoki głos) oraz Freddie (niski głos). Ponadto mamy do czynienia z harmonią Mayów w „come let the new child play”, z kolei w zaśpiewach „ah” otrzymujemy trzy- i czterowarstwowego Freddiego, również ostatnia harmonia wokalna to czterech Mercurych.

Chciałbym zostać zapamiętany z kilku piosenek, żadna nie była prawdziwym hitem, ale część z nich miała w sobie mnóstwo emocji: White Queen, Let Us Cling Together i Long Away z albumu A Day at the Races. I We Will Rock You.

– Brian May, Guitar Player, styczeń 1983

Long Away to 12-strunowy Burns. Nie mogłem grać na Rickenbackerach, bo mają za cienki gryf. Lubię grube i szerokie gryfy. Moje palce działają tylko w takim układzie. Zawsze chciałem grać na Rickenbackerze – bo grał na nim John Lennon. Roger kolekcjonuje kurewsko rzadkie gitary i ma Rickenbackera. Ale nie potrafię na nim grać. Dlatego też zazwyczaj do wszystkiego używałem Red Special. Jedynym innym wyjątkiem jest Crazy Little Thing Called Love, gdzie zmusili mnie do użycia starożytnego Telecastera, który walał się po Musicland w Monachium.

– Brian May, Guitar World, październik 1998

Long Away to dwunastostrunowa rzecz napisana przez Briana… bardzo interesujące harmonie.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

  • The Millionaire Waltz – utwór napisany i zaaranżowany przez Freddiego, stanowi pierwsze spotkanie Queen z walcem, a co za tym idzie, pierwsza próba rejestracji utworu Queen w tempie 3/4. Liczne zmiany tempa i bogactwo aranżacji nawiązują do Bohemian Rhapsody, z kolei stylistyka odwołuje się do typowych pastiszy Freddiego. Inspiracją do napisania piosenki był ówczesny manager zespołu (oraz Eltona Johna) – John Reid. To także jedna z pierwszych piosenek grupy, gdzie bas odgrywa jedną z pierwszoplanowych ról. Piosenka wykonywano na żywo w latach 1977-78, jako część medleya (po fragmencie „my fine friend” utwór przechodził w You’re My Best Friend). Instrumenty: bazę stanowiły fortepian Bechstein (Mercury), bas Fender Precision (Deacon) i zestaw perkusyjny Ludwig (Taylor). Cała reszta to May i jego Red Special – czteroczęściowa harmonia między zwrotką a mostkiem, następnie pojawia się solo, któremu również towarzyszą czteroczęściowe zagrywki (bardzo prawdopodobne, że zostały one podwojone lub potrojone). W cięższej sekcji pojawia się gitara rytmiczna (dwie ścieżki), a w walcowym solo, ani się człowiek obejrzy (osłyszy?), a dochodzą kolejne harmonie, aż w końcu uzyskujemy osiem warstw. Przed ostatnią zwrotką pojawia się podwojona gitara rytmiczna oraz sześcioczęściowe harmonie.  Wokal: główny wokal to Freddie, zarejestrowany na jednej ścieżce. Harmonie w pierwszej zwrotce są trzyczęściowe, wszystkie należą do Rogera. W pierwszym bridge’u również występują trzyczęściowe harmonie, pierwsza część to trzech Mercurych, druga – trzech Taylorów. W drugim bridge’u (przed solówką) pojawia się czterościeżkowy Mercury (wyśpiewuje tu najwyższy dźwięk w utworze – Ab4), „come back come back to me… ah ah ah ah” to także Freddie na czterech ścieżkach. Ostatnia zwrotka jest dwuścieżkowa (Freddie), potem dołącza trzeci, środkowy głos (Roger w prawym kanale, Freddie w lewym). Od „give a little love” harmonia jest trzyczęściowa, śpiewają ją wspólnie Mercury i Taylor.

Chciałbym powiedzieć, że Brian odwalił kawał dobrej roboty z gitarami. Naprawdę wyciągnął maksimum z gitarowych orkiestracji. Nie wiem czy kiedyś uda mu się to przewyższyć. John zagrał też bardzo dobry bas w tym kawałku. Uważam, że utwór jest dobry, więc znowu poklepujemy się po plecach. Myślę, że zadziałało dobrze, zwłaszcza z punktu widzenia orkiestracji. Dlatego, że użył gitar w inny sposób, wiem, że zrobił już wcześniej mnóstwo orkiestracji.

– Freddie Mercury, Kenny Everett Radio Show, listopad 1976

The Millionaire Waltz jest całkiem niecodzienny. To utwór, który chciałbym mieć na każdej płycie. Coś zupełnie odchodzącego od formatu Queen. Brian zrobił mnóstwo orkiestracji gitarowych, jak nigdy wcześniej. Przechodzi od tub, przez flety aż po skrzypce. Zajęło to tygodnie. Brian jest bardzo drobiazgowy. W każdym razie, ten utwór to coś, czego Queen nigdy wcześniej nie zrobił – walc Straussa!

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

(na pytanie: The Millionaire Waltz musiał pochłonąć mnóstwo czasu?) Oh, tak (…). Jest tam jeden moment, gdzie w tle słychać coś w stylu odgłosów z placu zabaw. Myślę, że dla każdego fragmentu są trzy oktawy i sześć nakładek. Nie jestem pewien, ale jest tam jakieś 18-20 ścieżek gitary. To zabawny dźwięk (…). Byłem zaskoczony. Brzmiało to jak organki z placu zabaw.

– Brian May, On the Record, 1982

The Millionaire Waltz to jedna z moich ulubionych piosenek, niedawno została wykorzystana w balecie legendarnego francuskiego choreografa Maurice’a Bejarta. To świetny wybór, ten utwór jest tak bogaty w innowacje. To porażające, co Freddie w to włożył. Linie basu są fenomenalne, a jak słucham, co tam zrobiłem, to nawet nie pamiętam, jak wpadłem na te wszystkie rzeczy. W niektórych miejscach, dzieje się z 10 rzeczy na raz – różne gitary, o różnym brzmieniu, zmierzające w różnych kierunkach.

– Brian May, Mojo, sierpień 1999

Jest porównywalny do Bohemian Rhapsody, w tym znaczeniu, że jest zaaranżowanym, zawiłym numerem. Pojawia się tam kilka zmian tempa, choć nie aż tak wiele nakładek wokalnych.

– Roger Taylor, Circus, 31.01.1977

Bardzo orkiestrowa piosenka. Nie ma tam zbyt wiele perkusji, ale gdy już się pojawia, to jest monumentalna, ma wielkie brzmienie i brzmi jak kotły.

– Taylor Hawkins, Rhythm, wrzesień 2002

  • You and I – propozycja Johna Deacona na A Day at the Races. W największym uproszczeniu można by napisać, że jest to nieco bardziej ostra wersja You’re My Best Friend, ewentualnie jego bardziej rozbudowana kontynuacja. Bardzo prawdopodobne, że również You and I zostało napisane z myślą o żonie Veronice. Pomimo singlowego potencjału, kawałek ukazał się jedynie na stronie B singli Tie Your Mother Down oraz Long Away. Nigdy nie był wykonywany na żywo. Instrumenty: tradycyjnie już, podstawę stanowiły Bechstein (Freddie), Fender Precision (John) i perkusja Ludwig (Roger). Następnie Deacon dodał partie na gitarze akustycznej Ovation (podwojonej w solo), a Brian trzy ścieżki Red Special. Wokal: główny wokal to Freddie (jedna ścieżka), pierwsze harmonie („sunny and bright”) są trzyczęściowe – wyraźnie słychać, że górne partie to Roger, a środkowe Freddie, nie ma pewności kto śpiewa dolny rejestr i czy jest to jedna osoba. Harmonie w bridge’u i przed solówką są również trzyczęściowe, jak również wstawki przed trzecią zwrotką, wszystkie wokale należą do Mercury’ego. W ostatniej zwrotce także pojawiają się trzywarstwowe harmonie, w każdej uczestniczy Freddie, ale nie sam – towarzyszy mu Roger (wysoki rejestr), możliwe, że również Brian (środkowy rejestr) oraz John (dolny rejestr).

To kawałek Johna Deacona, jego wkład w album. Jego piosenki są dobre i za każdym razem stają się lepsze. Zaczynam się trochę martwić.

– Freddie Mercury, Kenny Everett Radio Show, listopad 1976

To utwór bardzo w stylu Johna Deacona, z ostrzejszymi gitarami. Po tym jak nagrałem wokal, John dodał te wszystkie gitary i nastrój uległ zmianie. Myślę, że jak do tej pory, to jego najmocniejsza piosenka.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

  • Somebody to Love – gospelowy utwór Freddiego, w stylu Arethy Franklin, numer 2 na brytyjskiej liście przebojów oraz numer 13 w notowaniach amerykańskich. Jeśli chodzi o złożoność kompozycji, w tym zwłaszcza chórków, kawałek bardzo zbliżony do Bohemian Rhapsody. Jeden z faworytów koncertowych, był stałym elementem setlisty w latach 1977 – 1985. Wykonanie tego utworu przez George’a Michaela podczas The Freddie Mercury Tribute Concert doprowadziło do spekulacji, czy Michael nie zostanie nowym wokalistą Queen. Do utworu powstał teledysk łączący ustawianą scenę nagrywania piosenki z ujęciami z koncertu w Hyde Parku. Instrumenty: bazę stanowił fortepian Bechstein (Freddie), bas Fender Precision (John), Red Special (Brian) oraz perkusja Ludwig (Roger). Jedyne nakładki to klaskanie, w które wkład mógł mieć każdy, tak z zespołu, jak i z ekipy. Wokal: Główny wokal należy oczywiście do Freddiego. Najwyższy wyśpiewany przez niego dźwięk to Ab4. Harmonie wokalne ulegają od czasu do czasu rozmaitym zmianom – pierwsze „anybody” jest pięciościeżkowe i składa się z Taylora (falset) oraz Mercury’ego. W kolejnych chórkach pojawiają się Brian, Freddie i Roger. „Find me, somebody to” – cztery części, najwyższy dźwięk ma obniżoną głośność, należy do Freddiego i Rogera (obaj w falsecie) Kolejna część to wielościeżkowy Freddie („me”). Następna ścieżka to Freddie („find me”) oraz Brian („somebody to”). „Love” to paralelna oktawa, Mercury popisuje się niskim głosem, a Taylor wysokim. Kolejna zwrotka jest przeważnie trzyczęściowa, oprócz „relief”, gdzie pojawia się wyższy wokal oraz „anybody find me”, gdzie są dwie niższe partie. Wszystkie wokale należą tu do Mercury’ego. „He works hard” to trzyścieżkowy Brian (dwa wyższe głosy w falsecie), „at the end of the day” to także May w najniższym głosie oraz dwa wyższe głosy złożone z Briana, Rogera i Freddiego. „oh oh oh lord” to trzech Freddiech, zaś „somebody i „please” to sam Taylor (trzy ścieżki). Kolejne „anybody find me” jest pięciościeżkowe, Roger w najwyższym wokalu oraz May i Taylor w dwóch kolejnych. „He works hard, everyday, try and I try and I try” to dwie ścieżki, w każdej śpiewają razem Mercury i Taylor. „he’s got nobody left to believe in” to trzyścieżkowy Freddie, z kolei „yeah, yeah” tuż przed solówką to Taylor śpiewający falsetem (dwie partie). „Oh oh oh lord” to pięciościeżkowy Freddie. „Can anybody find me someone to love … this prison cell” składa się z trzech części – Freddie w falsecie, Roger w środku i Brian w dolnych rejestrach. Fragment „find me somebody to love” zaczyna się od basowego wokalu Mercury’ego (dwie ścieżki), następnie dołącza do niego o oktawę wyższy głos Taylora, aż do uzyskania siedmioczęściowej harmonii wokalnej z Rogerem i Freddiem w górnych rejestrach, Mercurym w dolnym rejestrze i wszystkimi w pozostałych partiach. Coda jest czteroczęściowa i o dziwo to tylko i wyłącznie Freddie.

Myślę, że było tu inne podejście techniczne (niż w Bohemian Rhapsody), bo to był gospelowy styl śpiewania. Co było dla nas nietypowe i to byłem ja w stylu Arethy Franklin – popadający w lekkie szaleństwo. Chciałem napisać coś w tym stylu. Coś pokrytego gospelowym podejściem, które miała na wcześniejszych albumach. Choć może to brzmieć jak podobne podejście do harmonii wokalnych, to bardzo się różni w studio, to zupełnie inna skala.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

Chciałbym, żeby Aretha [Franklin] zaśpiewała Somebody to Love.

– Freddie Mercury, 1989

Cudowny utwór, niemal następca Bohemian Rhapsody, ze względu na wielogłosowy chór, ale w angielskim stylu, wszyscy się tam udzielamy.

– Brian May, 2003

Somebody to Love jest zainspirowane Arethą Franklin. Freddie bardzo interesuje się takimi rzeczami. Chcieliśmy utrzymać ten utwór w luźnym, gospelowym stylu. Myślę, że to najluźniejsza piosenka, jaką kiedykolwiek nagraliśmy.

– Roger Taylor, Circus, 31.01.1977

To wielkie wokalne tour de force, to dobra, mocna piosenka.

– Roger Taylor, 2003

Somebody to Love było ulubioną piosenką Freddiego.

– Peter Freestone, osobisty asystent Freddiego, ?

Somebody to Love było utworem, który zajął dużo czasu w studiu – i wymagał mnóstwo cierpliwości – ale to było ekscytujące.

– Peter Hince, techniczny Freddiego i Johna, 2001

Fortepian, którego Brian użył w Teo Torriatte, a Freddie w Somebody to Love, to w obu wypadkach Bechstein 9 ft Grand. Plastikowe pianino w Teo, to była tania próbka, którą otrzymał zespół – chyba Yamaha.

– Peter Hince, techniczny Freddiego i Johna, 2001

  • White Man – utwór napisany i w całości zaaranżowany przez Briana, opowiada o losie rdzennej ludności amerykańskiej zdominowanej przez białych kolonizatorów. Jest to dość surowo brzmiąca kompozycja, zwłaszcza na tle reszty albumu, o zmiennym tempie i nastroju (wolne i spokojne zwrotki vs dynamiczny, „wybuchowy” refren). Klimatem nieco przypomina The Prophet’s Song, co zresztą zauważył sam zespół, gdyż podczas trasy News of the World oba utwory wykonywano w medleyu. Instrumenty: bazę stanowiły rytmiczna partia Red Special (Brian), bas Fender Precision (John) oraz perkusja Ludwig (Roger). Potem May dodał dwie partie gitary prowadzącej. Wokal: wszystkie wokale należą do Freddiego. Utwór składa się z głównego wokalu i dwóch nieco wyższych harmonii, choć wszystkie głosy są utrzymane w dość niskim rejestrze (między D3 a G1).

(na pytanie: jak udało wam się uzyskać tak głośny dźwięk w jednym nagraniu?) Nie wiem, to działka Mike’a Stone’a, naszego inżyniera. Pod tym względem jesteśmy nieznośni w studio, biedny inżynier przeżywa katusze, bo zawsze chcemy uzyskać jak najpełniejsze brzmienie. Podkręcamy suwaki i spoglądamy na wskaźniki myśląc „Oh, to nigdy się nie uda”. Potem dajemy mu zadanie, by wyruszył do Nowego Jorku czy gdziekolwiek indziej i mówimy, „Dopilnuj, żeby zostało to nagrane najgłośniej, jak tylko się da”.

– Freddie Mercury, Kenny Everett Radio Show, listopad 1976

To utwór Briana, bardzo bluesowy. Dał mi szansę do bardziej szorstkich wokali. Myślę, że to będzie świetny numer sceniczny.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

  • Good Old-Fashioned Lover Boy – cudowny wodewilowy numer Freddiego, kontynuator Lazing on a Sunday Afternoon oraz Seaside Rendezvous. Lekki utwór idealnie rozładowuje napięcie po o wiele cięższym White Man. Powstała również nieco bardziej surowa i ostra wersja piosenki, zarejestrowana na potrzeby Top of the Pops 14 czerwca 1977 r. i wyemitowana następnego dnia. Utwór ten stanowił także przewodni numer wydawnictwa Queen’s First EP z maja 1977 r., gdzie oprócz niego znalazły się mniej wypromowane wcześniejsze utwory zespołu (Death On Two Legs, Tenement Funster” (Single Version), White Queen). Z koszmarną okładką i bez żadnych nowości, krążek został raczej negatywnie przyjęty, jako wyciskacz pieniędzy od fanów. Instrumenty: Generalnie można przyjąć, że to udoskonalona wersja Lazing on a Sunday Afternoon. Bazę stanowił fortepian Bechstein (Mercury), Fender Precision (Deacon) oraz zestaw perkusyjny Ludwig (Taylor). Następnie nałożono wood blocki New Era oraz trójkąt Ludwig. Jeśli chodzi o gitary, to mamy do czynienia z trzyczęściową partią główną oraz pięciowarstwową orkiestracją (wszystko na Red Special). Wokal: główny wokal to Freddie, z wyjątkiem wersów „Hey boy (…) where did you go?”, które śpiewa nie kto inny, jak inżynier dźwięku Mike Stone. Wszystkie harmonie są trzyczęściowe, „faster, faster” to sam Freddie, „love you, love you” przed wersami Mike’a Stone’a to Roger-Freddie-Brian (w kolejności od najwyższego głosu), zaś pozostałe harmonie to Freddie-Roger-Brian (również w kolejności od najwyższego dźwięku). Tu i ówdzie nakładki dodał sam Mercury („one, two, three…” „there he goes again”, etc.).

Nazywa się Good Old-Fashioned Lover Boy i to mój utwór w stylu „ragtime”, który zamieszczam na każdym albumie, tym razem wpadłem na coś takiego.

– Freddie Mercury, Kenny Everett Radio Show, listopad 1976

Jeden z moich wodewilowych numerów. Zawsze tworzę wodewilowy kawałek, choć Lover Boy jest nieco bardziej bezpośredni od, przykładowo, Seaside Rendezvous. To dośc prosty układ fortepian-wokal z wpadającym w ucho rytmem, albumowi potrzeba czegoś takiego do wyluzowania.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

Alternatywne podejścia są ograniczone do kilku podejść, które zostają wcześnie przerwane. Nie ma niczego konkretnego, co nie zostałoby wydane, choć ścieżki bazowe brzmią absurdalnie kosmicznie bez znajomych Merkuriańskich dźwięków.

– Greg Brooks, archiwista Queen, Record Collector, czerwiec 2002

  • Drowse – Nieco leniwy (adekwatnie do tytułu), bardzo typowy dla Taylora kawałek, opowiadający o dawnych młodzieńczych czasach. Choć raczej zapomniany przez fanów i samego autora, zaledwie strona B singla Tie Your Mother Down, nigdy nie wykonywany na żywo utwór jest paradoksalnie jednym z najlepszych w dorobku perkusisty. Wprawdzie struktura nadal jest dość prosta i daleko mu do rock ‚n’ rollowej energii I’m In Love with My Car, to jednak pod kątem wokalu, gitar oraz basu ciężko jest temu numerowi odmówić kunsztu. Instrumenty: To pierwszy przypadek na albumie Queen, kiedy Roger sięgnął po gitarę – Fendera Stratocastera, który wraz z perkusją Ludwiga stanowił backing track utworu (ciekawe, jak Rogerowi udało się to zsynchronizować?). Następnie Taylor dodał jeszcze kotły, John linię basu (Fender Precision), a Brian slide (Red Special z efektem wah). Patrząc na zaawansowanie ich partii, May i Deacon musieli mieć swobodę co do ich opracowania. Ponadto w piosence pojawia się dwuścieżkowa gitara akustyczna – dwunastostrunowy Ovation. Nie do końca wiadomo, kto na niej gra. Jeśli trzymać się ściśle informacji zawartej we wkładce albumu, to wszystko wskazuje na Briana, lecz mógł być to równie dobrze John, jak i Roger. Wokal: w całości należy do Rogera, śpiewającego w równoległych harmoniach.

 Bardzo interesująca piosenka Rogera. Roger jest bardzo rock and rollowy. Ma świetny slide Briana i oktawowe wokale Rogera. To utwór wpadający w ucho, nucę go cały czas.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

  • Teo Torriatte (Let Us Cling Together) – utwór napisany przez Briana, stanowi swego rodzaju hołd i podziękowanie dla japońskiej publiczności, która bardzo ciepło przyjęła zespół podczas trasy koncertowej w 1975 r. Piosenka ukazała się na singlu w Kraju Kwitnącej Wiśni wraz z Good Old-Fashioned Lover Boy na stronie B. Również tylko w Japonii była wykonywana na żywo (podczas koncertów Queen w 1979 r., 1981 r. i 1982 r., jak również – w formie akustycznej – na trasach Queen + Paul Rodgers i Queen + Adam Lambert, gdzie śpiewał ją May). Co ciekawe, trasa A Day at the Races nie zawędrowała do Japonii – kiepskie posunięcie marketingowe. W japońskiej części tekstu Queen wsparła Chika Kujiraoka. Instrumenty: Bazę stanowiły fortepian Bechstein (Brian), bas Fender Precision (John) i zestaw perkusyjny Ludwig (Roger). Ktoś dodał również tamburyn do bridge’a. Reszta to już dzieło Maya – trzy  ścieżki Red Special, partie na fisharmonii i plastikowym pianinie Yamahy. Wokal: Główny wokal to oczywiście Freddie, którego wokal zostaje podwojony w refrenie. W drugim refrenie dochodzi kolejna harmonia wokalna w kontrapunkcie, która momentami brzmi jak Brian, ale to nadal Mercury – May zdradził w jednym z wywiadów, że wokalista czasem tak bardzo chciał go zadowolić, że swój śpiew stylizował na akcentowanie i intonację gitarzysty, to jeden z tych wypadków. W trzecim refrenie w tym samym kontrapunkcie pojawia się kolejna ścieżka, to nadal Freddie w bardzo niskim rejestrze. Ponadto pojawia się kolejny kontrapunkt przeplatający się z głównym wokalem, jest wielogłosowy, jednym z wokalistów jest dość wyraźnie słyszalny Taylor. Bridge jest dość złożony wokalnie. Początkowo mamy do czynienie z dwugłosem, za którym stoi Freddie i Brian albo dwóch Freddiech, albo dwóch Brianów. Później pojawiają się trzy wokale w układzie koncertowym Roger-Freddie-Brian (w kolejności od najwyższego do najniższego głosu). Taylor osiągnął tutaj ponoć dźwięk E4 bez użycia falsetu. Ostatni refren to chór na modłę tego zamykającego Seaside Rendezvous – mnóstwo niezidentyfikowanych osób, prawdopodobnie z udziałem technicznych, ekipy, etc.

Chciałbym zostać zapamiętany z kilku piosenek, żadna nie była prawdziwym hitem, ale część z nich miała w sobie mnóstwo emocji: White Queen, Let Us Cling Together i Long Away z albumu A Day at the Races. I We Will Rock You.

– Brian May, Guitar Player, styczeń 1983

Jeśli chodzi o albumy, to – z tego co pamiętam – zagrałem na fortepianie w Doin’ All Right, Father to Son, Now I’m Here, Dear Friends, Teo Torriatte i All Dead All Dead.

– Brian May, brianmay.com, 23.04.2003

Utwór oparty na skali pentatonicznej. W skrócie, to zachodnia skala molowa, z pominięciem „fa” i „re”.

– Brian May, 2003

Przeprowadziliśmy analizę i mieliśmy własnego japońskiego tłumacza. Ściągnęliśmy ją z Japonii.

– Freddie Mercury, Kenny Everett Radio Show, listopad 1976

To bardzo emocjonalna ścieżka, jedna z jego najlepszych. Brian gra na fisharmonii i urocze partie gitarowe. To dobra piosenka, by zamknąć stronę.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

To było coś bardziej na kształt hołdu.

– Roger Taylor, 1977

Teo Torriatte zostało bardzo ciepło przyjęte w Japonii. Nagraliśmy ten kawałek w Manor Studio w Oxfordzie, a zmiksowaliśmy w Londynie.

– Roger Taylor, 1984

Fortepian, którego Brian użył w Teo Torriatte, a Freddie w Somebody to Love, to w obu wypadkach Bechstein 9 ft Grand. Plastikowe pianino w Teo, to była tania próbka, którą otrzymał zespół – chyba Yamaha.

– Peter Hince, techniczny Freddiego i Johna, 2001

PERSONEL

Muzycy:

  • Freddie Mercury – wokal, fortepian, mistrz chóru, furie
  • Brian May – gitary, wokale, przewodniczący Orkiestry, główny wokal w Long Away, fisharmonia, fortepian i plastikowe pianino w Teo Torriatte (Let Us Cling Together)
  • Roger Taylor – perkusja, wokal, instrumenty perkusyjne, pandemonium, główny wokal i gitara rytmiczna w Drowse
  • John Deacon – bas fendera, gitara akustyczna w You and I
  • Mike Stone – dodatkowy wokal w Good Old-Fashioned Lover Boy

Koordynator: Pete Brown
Nadzór nad sprzętem: John Harris
Specjalne podziękowania dla: Tima Friese’a-Greene’a
Dyrektor artystyczny: David Costa
Koordynacja wewnętrznej okładki: Cream

Management Queen: Jim Beach

Inżynier dźwięku: Mike Stone

Bez syntezatorów!

Nagrano w Anglii między lipcem a listopadem 1976 r.

okładka Queen's First E.P.; fot.: queenpedia.com
okładka Queen’s First E.P.; fot.: queenpedia.com

NOTOWANIA

Album ukazał się w Wielkiej Brytanii w grudniu 1976 r. i dotarł do 1 miejsca brytyjskich list przebojów, gdzie utrzymał się 20 tygodni, z czego 6 tygodni w pierwszej dziesiątce, a tylko jeden tydzień na miejscu pierwszym. Na brytyjskich listach „A Day at the Races” pojawił się jeszcze 9 lipca 1977 r. (na 4 tygodnie z maksymalną 56 pozycją).

W USA Dzień na Wyścigach wydano również w grudniu 1976 r., zaś w notowaniach pojawił się  15 stycznia 1977 r., gdzie pozostał przez 19 tygodni, wspinając się maksymalnie na 5 miejsce, pozostając w pierwszej dziesiątce przez 4 tygodnie.

W Japonii i w Holandii krążek zajął 1 miejsce. We Włoszech – 15 pozycję.

SINGLE

Somebody to Love

Brytyjska okładka singla Somebody to Love; fot.: queenpedia.com
Brytyjska okładka singla Somebody to Love; fot.: queenpedia.com
  • Pierwsze wydanie: listopad 1976 r. w Wielkiej Brytanii
  • Strona B: White Man
  • Produkcja: Queen
  • Pozycja na listach: 2 (maksymalna) UK/13 (maksymalna) USA
  • Ogółem na listach: 9 tygodni (UK)/15 tygodni (USA)
  • Wydanie polskie (1976 r.) – Tonpress
    • strona B: Long Away
    • Produkcja: Queen
  • Reedycja CD: 1988

    1. Somebody to Love
    2. White Man
    3. Tie Your Mother Down

    – Produkcja: Queen

Tie Your Mother Down

Francuska okładka singla Tie Your Mother Down; fot.: queenpedia.com
Francuska okładka singla Tie Your Mother Down; fot.: queenpedia.com
  • Pierwsze wydanie: marzec 1977 r. w Wielkiej Brytanii
  • Strona B: You and I
  • Produkcja: Queen
  • Pozycja na listach: 31 (maksymalna) UK/49 (maksymalna) UK
  • Ogółem na listach: 4 tygodnie (UK)/6 tygodni (USA)
  • Wydanie USA, Kanada, Australia, Nowa Zelandia
    • strona B: Drowse
    • Produkcja: Queen

Teo Torriatte (Let Us Cling Together)

  • Pierwsze wydanie: marzec 1977 r. w Japonii
  • Strona B: Good Old-Fashioned Lover Boy
  • Reedycja CD: 2005
    1. Teo Torriatte (Let Us Cling Together) (High Definition Mix 2005)

Long Away

Japońska okładka singla Teo Torriatte; fot.: queenpedia.com
Japońska okładka singla Teo Torriatte; fot.: queenpedia.com
  • Pierwsze wydanie: 7 czerwca 1977 r. w USA
  • Strona B: You and I
  • Produkcja: Queen
  • Pozycja na listach: utwór nie dostał się na listy przebojów

Queen’s First EP

  • Pierwsze wydanie: maj 1977 r. w Wielkiej Brytanii
  • Strona A: Good Old-Fashioned Lover Boy/Death on Two Legs (Dedicated to…)
  • Strona B: Tenement Funster/White Queen (As It Began)
  • Produkcja: Queen (A1); Queen i Roy Thomas Baker (A2, B1, B2)
  • Pozycja na listach: 17 (maksymalna) UK
  • Ogółem na listach: 10 tygodni (UK)
  • Reedycja CD: 1988

    1. Good Old-Fashioned Lover Boy
    2. Death on Two Legs (Dedicated to…)
    3. Tenement Funster

    4. White Queen (As It Began)

    – Produkcja: Queen (1), Queen i Roy Thomas Baker (2-4)

WE WŁASNYCH SŁOWACH

Na albumie występują tam zdecydowanie różne brzmienia i pojawia się kilka niespodzianek, ale udało nam się zachować podstawowe brzmienie Queen.

Jest to nowe, trochę odmienne, ale nadal brzmi tak, jak brzmiał Queen. To zdecydowanie kontynuacja A Night at the Opera. Stąd też tytuł. Podczas prac nad A Night at the Opera nauczyliśmy się mnóstwo o technice studyjnej.

– Freddie Mercury, Circus, 31.01.1977

Wydaje mi się, że zaczęliśmy jako grupa grająca ciężko muzykę z harmoniami wokalnymi. Zawsze to tak nazywałem. Zawsze czuliśmy, że mamy podstawę, która umożliwi nam próbowanie wszystkiego, czego tylko będziemy chcieli. Na każdym albumie robimy wycieczki do różnych brzmień. Po pierwszych albumach zaczęliśmy robić nieco bardziej balladowe rzeczy i trochę więcej numerów akustycznych. Na A Night at the Opera wkroczyliśmy w naprawdę wielką produkcję; zostało to zasygnalizowane na drugim albumie, gdzie zrobiliśmy trochę więcej kompleksowych i operowych rzeczy. A Night at the Opera i A Day at the Races były najbardziej owocnym aranżacyjnie okresem.

– Brian May, International Musician & Recording World, listopad 1982

Nowe piosenki są silniejsze, nasza gra jest prawdopodobnie również lepsza. Kompozytorsko też jesteśmy lepsi. Próbowaliśmy uniknąć zbytniego skomplikowania, sterylności brzmienia – próbowaliśmy uzyskać nieco bardziej surowy efekt. Obawiam się, że ten album kosztował nas tyle samo, co poprzedni.

– Roger Taylor, Circus, 31.01.1977

A Day at the Races nie sprzedał się tak dobrze, jak A Night at the Opera i to było niepokojące. Nie sprzedał się gorzej, ale nie sprzedał się też lepiej, a to nie powinno tak wyglądać. Z perspektywy czasu wiem dlaczego tak się stało, ale wtedy uważałem, że to była najgenialniejsza rzecz jaką zrobiliśmy.

– Roger Taylor, Cream, kwiecień 1978

Zawsze interesowała nas techniczna strona nagrywania, ze względu na to co zamieszczamy na naszych albumach. Wiesz, tam się dzieje mnóstwo rzeczy. Zwłaszcza, kiedy założysz słuchawki, masz możliwość, no wiesz… Mam wrażenie, że nasze podejście jest w pewien sposób nowoczesne, bo wykorzystujemy studio do granic możliwości. Brzmi to wszystko bardzo nowocześnie ze względu na rozmaitą wielościeżkowość, którą stosujemy. Nie można było tego zrobić pięć lat temu, bo nie istniały odpowiednie urządzenia. Kilka lat wcześniej było tylko osiem ścieżek i cztery ścieżki, więc ludzie byli bardzo ograniczeni w tym, co mogli zrobić. To wyglądało bardziej jak granie muzyki na żywo, wchodzili do studia i grali muzykę w taki sam sposób, jak na scenie i to było wszystko. Teraz praca w studiu jest sztuką samą w sobie, ponieważ możesz wpaść na dźwięki, których nigdy nie odtworzysz na scenie.

– John Deacon, 1976

RECENZJE Z EPOKI

W rocku ważne jest to, żeby wiedzieć, kiedy badać nowe muzyczne rejony, a kiedy pozostać przy tym, co się już osiągnęło. Pozostając blisko klimatów zeszłorocznego sukcesu A Night at the Opera, Queen ma kolejny bestseller w postaci A Day at the Races. David Bowie mógłby skorzystać z patentu Queen. Low, ostatnia zmiana muzycznego kierunku Bowiego, dodaje kolorytu do persony Anglika, ale dezorientujący eksperymentalny rock w postaci „Kraftwerk spotyka Eno” sprawia, że pragnę mniej osobowości, a więcej muzyki. Popularność Bowiego na pewno wepchnie Low do pierwszej dziesiątki u boku A Day at the Races, ale jego pobyt tam powinien być krótki.

A Day at the Races Queen – od samego początku zespół mierzył wysoko. „Musisz mieć dużo pewności siebie w tym interesie”, powiedział wokalista Freddie Mercury, po wydaniu pierwszego krążka w 1973 r.

„Nie ma sensu powtarzać sobie, <<Może nie jestem dość dobry, może się wycofam na drugą pozycję>>”. „Cała grupa celowała w pozycję lidera. Nie usatysfakcjonuje nas nic innego.”.

Zeszłoroczny album A Night at the Opera – czwarty w dorobku zespołu – wreszcie utorował Queen drogę do stania się supergwiazdą. Opera spędziła 47 tygodni na listach sprzedaży, obrodziła dwoma przebojowymi singlami i ukazała zespół zdolny do grania wysokoenergetycznych kawałków w stylu Led Zeppelin, jak i swoich własnych cudownie ekscentrycznych dzieł, jak Bohemian Rhapsody. Zdając sobie sprawę z przyjęcia tego albumu, stylowy angielski kwartet przearanżował sporo z różnorodności i wdzięku Opery na swoim nowym wydawnictwie. Okładka jest podobna, tytuł znowu zaczerpnięto z filmu braci Marx, a muzyka rozpoczyna się od gongu, który wieńczył Bohemian Rhapsody.

W piosenkach też widać podobieństwa. The Millionaire Waltz przywodzi na myśl ambicję i styl Bohemian Rhapsody; White Man zawiera popisy gitarowe znane z The Prophet’s Song; You and I odwołuje się do romantycznego czaru You’re My Best Friend.

Choć to poleganie na znajomych chwytach stawia Races w cieniu Opery, zespół podszedł do poszczególnych utworów z troskliwością i umiejętnościami, które dają im ich własną osobowość i siłę. Bardziej niż powtórką z rozrywki, Races jest utwierdzeniem pozycji Queen, jako najlepszego z angielskich zespołów muzycznych trzeciej fali.

– Winnipeg Free Press, 1977

CIEKAWOSTKI

Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 23.09.1976 r.
Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 23.09.1976 r.
  • A Day at the Races jest pierwszym albumem wyprodukowanym samodzielnie przez Queen (z pomocą Mike’a Stone’a), a bez udziału Roya Thomasa Bakera. To także pierwsza płyta, gdzie wykorzystano 32-ścieżkowe studio nagraniowe oraz gdzie Brian napisał tyle samo kompozycji, co Freddie, a trzech członków zespołu grało na gitarach.
  • To ostatni krążek, na którym pojawia się adnotacja „bez syntezatorów” („No synths!”), choć na News of the World oraz Jazz również nie korzystano z klawiszy, które jako pierwsze pojawiły się na The Game (w zabójczy dla ucha sposób już w intrze do Play the Game ;)).
  • To także ostatnia płyta, którą Freddie, Roger i John nagrali w długich włosach😉.
  • W marcu 1977 r. Queen odwiedzili Groucho Marxa w jego domu w Los Angeles, gdzie wykonali wersję a capella ’39. Wizytę poprzedzał telegram od Groucho o treści: „Wiem, że jesteście bardzo popularnymi artystami. Jeśli dobrze rozumiem, to celowy zabieg z tytułami albumów?”
  • Album otwiera i zamyka ta sama orkiestracja gitarowa, którą Brian określił mianem „niekończącej się klatki schodowej”. W muzyce określane jest to mianem dźwięku Sheparda – jest to ton, który wydaje się być coraz niższy i niższy (lub wyższy i wyższy), w nieskończoność, podczas gdy tak naprawdę to tylko jeden, ten sam dźwięk.
  • Geneza utworu Tie Your Mother Down wyprzedza historię Queen. Powstał on w 1968 r. w Teide Observatory na Teneryfie, gdzie Brian prowadził badania do doktoratu z astronomii.

    Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 23.09.1976 r.
    Dzień promocyjny A Day at the Races, Kempton Park, 23.09.1976 r.
  • Fraza „tie your mother down” była żartobliwa i May był przeświadczony, że podczas nagrywania utworu z Queen będzie trzeba ją zmienić. Freddie przekonał go jednak, że to świetny tytuł.
  • You Take My Breath Away poświęcone zostało przez Freddiego związkowi, jaki go ówcześnie łączył z Davidem Minnsem (managerem w ekipie Paula McCartneya), nie był zaś – jak długo przypuszczano – dedykowany Mary Austin.
  • Brian chciał zagrać Long Away na Rickenbackerze – na którym grał idol Maya, John Lennon – jednak okazało się, że konstrukcja tego instrumentu uniemożliwia mu grę na nim. Dlatego ostatecznie Brian zagrał na 12-strunowym Burnsie.
  • The Millionaire Waltz zostało napisane z myślą o ówczesnym managerze Queen i Eltona Johna – Johnie Reidzie.
  • Somebody to Love było ulubionym utworem Freddiego.
  • Choć w teledysku do Somebody to Love wszyscy czterej członkowie Queen są widziani przy mikrofonie, John nie zaśpiewał w tym utworze nawet linijki.
  • Somebody to Love zostało wykorzystane w 2016 r. w reklamie Hondy Ridgeline, którą wyemitowano podczas transmisji Super Bowl 50.

    3/4 Queen i Groucho Marx, marzec 1977 r.
    3/4 Queen i Groucho Marx, marzec 1977 r.
  • Teo Torriatte to jedna z trzech piosenek, której część została zaśpiewana w języku innym, niż angielski. Pozostałe dwie to Mustapha z albumu Jazz oraz Las Palabras de Amor (the Words of Love) z Hot Space.
  • Teo Torriatte zostało oficjalnie wydane na albumie koncertowym Queen + Paul Rodgers Super Live in Japan z 2006 r., stanowiącego zapis występu w Saitamie, 27 października 2005 r. i przeznaczonego wyłącznie na rynek japoński. Piosenka znalazła się również na płycie DVD wydania deluxe krążka The Cosmos Rocks z 2008 r., na której to płycie znalazły się fragmenty wydawnictwa Super Live in Japan.
  • Teo Torriatte doczekało się kilku coverów. W 2009 r. brazylijski heavy metalowy pianista i wokalista Andre Matos zarejestrował swoją wersję utworu, która trafiła jako bonus japońskiego wydania jego drugiego albumu – Mentalize. Z kolei w 2010 r. amerykańska grupa Mêlée zamieściła utwór jako bonus japońskiej edycji ich trzeciego krążka – The Masquerade.

Opracował: mike

ornament

Kopalnia wiedzy na temat dyskografii Queen (i nie tylko!): queenpedia.com; sebastian.queenconcerts.com (niestety już tylko wersja archiwalna); P. Sutcliffe, „Queen: Ilustrowana Historia Królowej Rocka”; G. Purvis, „QUEEN – Dzieła Zebrane”;